Jakie wino do halibuta z warzywami?

Jeśli dziś niedziela, to znaczy, że czas na rybę. Staramy się jeść ją jak najczęściej, ale to właśnie weekend pozwala nam na tzw. slow food i czas na działania w kuchni. Oczywiście jesteśmy niepoprawnymi mięsożercami, ale jak rodzinna tradycja nakazuje, przynajmniej jeden dzień w tygodniu to właśnie ryba ląduje na naszym talerzu.
Co jedliśmy?
Tym razem wybór padł na halibuta z warzywami. Najpierw na głębokiej patelni przesmażyliśmy czosnek i cebulkę z dodatkiem wędzonej papryki. Dodaliśmy pokrojone ziemniaki i sporo listków rozmarynu, a po chwili marchewkę i cukinię. Po kolejnych kilku minutach dodaliśmy pokrojone w kostkę pomidory, kilka oliwek oraz sól oraz pieprz. Dusiliśmy pod pokrywką aż ziemniaki stały się miękkie. W międzyczasie zabraliśmy się za rybę – tu przepis jest równie prosty: posiekana bazylia, sól, pieprz i sok z cytryny. Mieszanką natarliśmy halibuta i włożyliśmy go na chwilę do lodówki. Gdy ziemniaki „krzyczały”, że są już gotowe, na patelnię wrzuciliśmy rybę i ponownie zabraliśmy się za jej duszenie przez kilka minut. Gotową rybę wyłowiliśmy z patelni, by dać szanse zredukować się nieco sosowi.
Na tym w zasadzie moglibyśmy poprzestać, ale na bazarze kupiliśmy kilka przepięknych borowików. Rzadko jadamy rybę z grzybami, ale uwaga, podobno to wcale nie jest jakieś bardzo kontrowersyjne połączenie. Zrobiliśmy je najprościej jak się da, czyli usmażyliśmy na patelni na maśle z czosnkiem.
Co piliśmy?
Okazało się, że ta potrawa to prawdziwa zagwozdka, sami taką trudność sobie wymyśliliśmy. Ryba, sos pomidorowy i grzyby to połączenie bardzo smaczne, ale sprawiające problem jeśli chodzi o dobór wina. Początkowo postanowiliśmy spróbować z Paulo Laureano Premium Vinhas Velhas Branco 2015 (13Win). Lubimy to wino z Alentejo, ze względu na połączenie atrakcyjnej, lekko tropikalnej owocowości i solidnego, nieco maślanego ciała. Dodatkowo nie brakuje tu przyjemnej kwasowości (czasem w winach z południa Portugalii nie ma jej zbyt wiele). Bardzo dobre-.
Dodatkowo tak się złożyło, że w lodówce mieliśmy otwartą poprzedniego dnia butelkę z Palatynatu – Braun St. Laurent Rose Trocken 2016 (również 13Win). Jest to wino z nutami truskawek i delikatnie oranżadowym posmakiem. W ustach z dobrą kwasowością, wiśniową owocowością. Proste, ale po prostu autentycznie smaczne. Dobre+.
Jak poszło?
O ile Portugalczyk świetnie zagrał z samą rybą, to już połączenie z warzywami, a o zgrozo przede wszystkim grzybami pozostawiało wiele do życzenia. Gdy przyszła kolej na Niemca, nie podejrzewalibyśmy, że akurat ta pozycja wypadnie tak przyjemnie przy tylu smakach. Pasowało zarówno do samej ryby, jak warzyw, dla ścisłości trochę przepadło z borowikami. Gdybając nad niedzielnym obiadem, ostatecznie doszliśmy do wniosku, że jeszcze lepiej mogłoby się sprawdzić lekkie wino czerwone, jak choćby Beaujolais. Ale mieliśmy na tyle rozsądku, by nie otwierać kolejnej butelki, więc next time! Może Wy będziecie mieli więcej szczęścia 🙂