Domaine Kientzler – solidność i styl

Drugiego dnia naszego lipcowego pobytu w Alzacji zaraz po śniadaniu ruszyliśmy na dalsze poznawanie miejscowych producentów. Pierwszy przystanek zaplanowaliśmy nieopodal urokliwego miasteczka Ribeauvillé, gdzie z widokiem na okoliczne winnice spróbowaliśmy win od Domaine Kientzler.
Asumptem do odwiedzin akurat tej posiadłości była degustacja on-line z czerwca zeszłego roku, gdzie z kilku otrzymanych zestawów win, próbki od Domaine Kientzler okazały się tymi, które zapadły nam najbardziej w pamięć.
W podlinkowanym wpisie znajdziecie też kilka ogólnych informacji na temat alzackiego terroir.
Domaine Kientzler – historia posiadłości
Jak wielu miejscowych producentów również rodzina Kientzler może się poszczycić całkiem solidną historią. Jeszcze na początku XIX wieku winiarstwo było ich poboczną aktywnością, a główne siły dedykowali prowadzeniu sklepu we wspomnianym Ribeauvillé. W 1895 roku (były to czasy, gdy Alzacja znajdowała się w granicach Niemiec) wspólnie z kilkoma miejscowymi winiarzami Dominique Alphonse Kientzler założył lokalną spółdzielnię winiarską. Jego syn, również Alphonse postanowił mocniej zainwestować w ten biznes i w pomieszczeniach obok sklepu zainstalował prasę do wyciskania soku w winogron, a w podziemiach zdecydował się ulokować piwnicę do dojrzewania win. Większość produkcji sprzedawał większym producentom, ale najlepsze partie butelkował też pod swoim nazwiskiem.
Dopiero jednak jego syn François już w pełni poświęcił się winiarstwu. Po studiach enologicznych w Szwajcarii wrócił on do rodzinnego miasteczka z myślą o przestawieniu rodzinnego biznesu na tory profesjonalnej produkcji wina. Wybuch II wojny światowej nieco opóźnił te plany, ale w latach 70-tych Kientzlerowie posiadali już 9 ha winnic. W tym czasie ze względów logistycznych zdecydowali również o wyprowadzce winiarni z centrum miasteczka do obecnej lokalizacji na jego obrzeżach, a także na zmianę uprawianych odmian. Dominujące do tej pory chasselas zastąpiono głównie rieslingiem, pinot gris i gewurztraminerem. Ukoronowaniem wysiłków było wybranie André Kientzlera (syna François) w 1992 roku winiarzem roku w Alzacji przez przewodnik Gault & Millaut.
Dzisiaj rodzina posiada niemal 14 ha winnic, głównie w Ribeauvillé, ale też w okolicznych miasteczkach Bergheim, Hunawihr i Riquewihr. Od kilku lat rodzinna posiadłość jest zarządzana przez braci Thierriego (odpowiada za winnice i winifikację) i Erica (zajmuje się sprzedażą i marketingiem).






Spróbowane wina

Kientzler Crémant d’Alsace Brut (13 eur – producent nie jest dostępny w Polsce, podajemy ceny w winiarni)

Rozpoczęliśmy od musiaka powstającego z auxerrois oraz niewielkiej ilości pinot blanc. Wino bazowe przeszło fermentację malolaktyczną, a po dodaniu drożdży dojrzewanie na osadzie trwało 18 miesięcy. Jest delikatnie drożdżowe, pachnące cytrynami i kwaskowymi jabłkami. W ustach przyjemnie kremowe, z dobrą koncentracją i odświeżającym posmakiem. Porządna robota. Bardzo dobre+ (91/100).

Kientzler Pinot Blanc Alsace 2017 (9,50 eur)

Wiele osób pomija alzackie pinot blanc (nie jest to też jedna z czterech szlachetnych odmian w regionie, więc nie może być butelkowana jako wino Alsace Grand Cru), tymczasem tutaj mamy całkiem ciekawą pozycję i to już 4-letnią, przeczącą przy okazji stereotypowi, że odmiana ta nie jest zdolna do dłuższego dojrzewania. Tymczasem wino jest wciąż owocowe, pełne jabłek i cytryn, świeże i soczyste. Na podniebieniu już poukładane, ładnie zbalansowane, z wtopioną kwasowością i mocnym, cytrynowym posmakiem. Bardzo dobre (90/100).

Kientzler Ribeauvillé Riesling Alsace 2019 (16 eur)

Pierwszym ze spróbowanych rieslingów było wino gminne, powstające z owoców z różnych parceli zlokaliwanych wokół miasteczka. Rieslingi z Ribeauvillé są charakteryzowane jako mocno kwaskowe, strzeliste, bardzo chrupkie i ten styl mamy tutaj podany jak na dłoni. Wszystko kręci się wokół cytryn, soczystych, ociekających sokiem jabłek i nut mineralnych. Usta całkiem solidne jak na wino z tego poziomu jakościowego, mocno zbudowane, stalowe. Poczekalibyśmy z jego otwarciem jeszcze rok albo i dwa. Bardzo dobre+ (91/100).

Kientzler Muhlforst Riesling Alsace 2018 (19,50 eur)

Muhlforst to wydzielona parcela (tzw. lieu-dit) w miasteczku Hunawihr, która jednak nie posiada statusu grand cru. Jest tutaj zwykle cieplej niż w okolicach Ribeauvillé, a gleba to głównie margiel. Tekstura tego wina jest gładsza, bardziej zaokrąglona (choć wino jest dalej wyraźnie wytrawne). Ten riesling nie jest tak strzelisty, owoc jest mocniejszy, bardziej skoncentrowany. Ciało jest przyjemnie kremowe, ale w posmaku pojawia się mocna, papierówkowa kwasowość. Znakomite- (91/100).

Kientzler Gleisberg Riesling Alsace Grand Cru 2017 (38 eur)

Geisberg to winnica poprzecinana dość stromymi, niewielkimi tarasami. Znajdziemy tutaj głównie wapienny piaskowiec, a miejscowi winiarze aż w 98% obsadzili ją rieslingiem. Jest to również miejsce stosunkowo chłodne, za sprawą mas powietrza, które napływają tu nocą od strony Wogezów. Próbowaliśmy to wino z maleńkiej próbki w czerwcu, ale jednak to co innego spróbować je po prostu ze standardowej butelki. Jest czyściutkie, skrzące się niemal kryształkami minerałów, i ta mineralność wręcz eksploduje w ustach. Całość jest żywa, niesamowicie radosna, kwaskowa i słona. Rewelacyjny riesling, nam przypomniał wybitnie mineralne rieslingi z Nahe. Znakomite (93/100).

Kientzler Kirchberg Muscat Alsace Grand Cru 2017 (23 eur)

Kirchberg to winnica leżąca ponad Geisbergiem, gdzie pojawia się coraz więcej marglu. Jest tutaj też chłodniej i owoce zwykle są zbierane później w porównaniu do innych winnic producenta. W aromacie dzieje się tutaj naprawdę dużo, mamy zarówno typowe dla odmiany nuty kwiatowe i winogronowe, ale też sporo tropikalnych owoców, mango i bananów. Na podniebieniu przyjemnie kremowe, ale od razu skontrowane przez mocną kwasowość oraz przyprawowy finisz. Byłoby świetne do grillowanej ryby ze szparagami. Znakomite- (92/100).

Kientzler Kirchberg Pinot Gris Alsace Grand Cru 2018 (31 eur)

Ten pinot gris pochodzi z tej samej winnicy, co Muscat, ale z wyraźnie cieplejszego i bardziej suchego rocznika. Mamy tu dużo pieczonych jabłek, oraz świeżych gruszek, mango i melona. To wszystko dzieje się jednak w warstwie aromatycznej, w na podnbieniu ponownie króluje mineralność i cytrynowa kwasowość. Nie jesteśmy fanami pinot gris, ale kieliszek takiego egzemplarza wypiliśmy z wielką przyjemnością. Znakomite (93/100).

Kientzler Osterberg Gewurztraminer Alsace Grand Cru 2017 (26 eur)

Trzecie z grand cru producenta leży bardziej na wschód od dwóch poprzednich, na nieco łagodniejszym, nie tak stromym stoku. Mamy tu też wino wyraźnie słodsze od poprzedników (ok. 20 gram cukru resztkowego), pachnące typowo: płatkami róży i liczi. Usta dość gęste, maślane i kremowe od cukru, ale łapiące też dobry kwasowy balans. Ułożone i eleganckie, choć my nie jesteśmy fanami takich wersji gewurztraminera. Znakomite- (92/100).
Mocna mineralność, wyrazisty charakter, soczystość i świeżość to cechy charakterystyczne win od rodziny Kientzler. Nam one bardzo smakowały, dobrze byłoby zobaczyć ja na polskim rynku (a winiarz szuka opcji by znaleźć się w Polsce).