Kamil Barczentewicz – nowy rocznik

Udostępnij ten post

Gdy w czerwcu po raz pierwszy spróbowaliśmy win od Kamila Barczentewicza pisaliśmy Wam, że jest jeszcze za wcześnie by oceniać, czy są to najlepsze polskie wina. Wskazywaliśmy na młody wiek krzewów, ale też duży potencjał drzemiący w tym winiarzu. Dziś możemy Wam powiedzieć już coś więcej, bo niedawno mieliśmy okazję spróbować jego nowego rocznika.


Degustacja została zorganizowana przez Roberta Mielżyńskiego, którego sklepy były pierwszym miejscem w Warszawie, gdzie można było (i można oczywiście nadal) kupić wina Kamila.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym arcyciekawym winiarzu, zapraszamy do naszego czerwcowego wpisu.

Dodatkowo w niedzielę wybraliśmy się na małą wycieczkę do Nałęczowa i Kazimierza, a przy okazji postanowiliśmy zajechać do miejscowości Dobre i zrobić kilka zdjęć winnicy Kamila jesienną porą.

Spróbowane wina

Kamil Barczentewicz Blanc de Noir Bèton 2020

To nowość w ofercie Kamila, a więc sok z pinot noir jedynie wyciśnięty z owoców, bez dodatkowej maceracji. Następnie wino dojrzewało przez 6 miesięcy w betonowych jajkach. Można w nim odnaleźć delikatny aromat wiśni i białych porzeczek, ale też sporo cytrynowego owocu i wyrazistą kwasowość. Czyste i smaczne, ma w sobie sporo przyjemnej energetyczności, ale też jest to najprostsze wino z oferty. Dobre (87/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc Bèton 2019

Akurat tego pinota próbowaliśmy poprzednio w czerwcu i od tego czasu można zaobserwować ciekawą ewolucję wina. Staje się ono coraz bardziej maślane, esencjonalne, kremowe, choć wciąż można by oczekiwać wyższej kwasowości. Architektura daje o sobie coraz bardziej znać i całość staje się kompleksowa, przyjemnie zaokrąglona. Dobre+ (88/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc Bèton 2020

W nowym roczniku Kamil miał za cel zachowanie wyższej kwasowości i udało się mu to znakomicie. Wino było trzymane na osadzie 2 miesiące krócej od poprzednika (czyli przez roku). Owocowość jest mocniejsza, zdecydowanie jabłkowa, intensywna. Do tego wino ma wyraźny, mineralny kręgosłup. Tomek Prange-Barczyński stwierdził, że to wino przypomina górskie pinoty z Alto Adige i nie sposób się z tym nie zgodzić (a poza tym trudno o lepszy komplement dla polskiego wina). Znakomite- (92/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Blanc Barrique 2019

To kolejne z win, które próbowaliśmy w czerwcu (przy okazji musimy Was uprzednić, że w roczniku 2020 ta etykieta nie powstała). Jest kompletnie inne od poprzednika, z wciąż wyraźnymi nutami beczkowymi, choć zaczynają się one bardziej wtapiać. Mamy tu wciąż sporo lakieru do paznokci i wanilii, ciało jest pełniejsze, woskowe, ale wydaje się wciąż młode, jeszcze niepoukładane. Bardzo dobre (90/100).

Kamil Barczentewicz Chardonnay Bèton 2020

O ile ostatnio próbowaliśmy to wino przed zabutelkowaniem, to obecnie trafiło już ono do regularnej sprzedaży. Jest naprawdę świetne, z delikatnym, skalistym aromatem, akcentami jabłek i cytryn. Nad wszystkim unosi się wyraźnie wyczuwalna wapienna kredowość, zapach mineralności. Na podniebieniu czyste, świeże, niemal krystaliczne, ze świetną równowagą poszczególnych elementów. Klasowy przykład bezbeczkowego chardonnay. Bardzo dobre+ (91/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Noir Dobre Minor 2020

W roczniku 2019 Kamil przygotował tylko jednego pinot noir, w 2020 postanowił wypuścić na rynek dwie wersje. Dobre Minor to mieszanka kilku klonów odmiany (w tym co ciekawe również frühburgundera, klonu wcześniej dojrzewającego, czy też nawet osobnej odmiany z rodziny pinota, jak czasem bywa on klasyfikowany). Wino dojrzewało częściowo w beczkach, a częściowo w betonowych jajkach. To ma być z zamyśle autora bardziej owocowa, przystępniejsza wersja odmiany (i też odrobinę tańsza na sklepowych półkach). W tym momencie nie jest jeszcze zabutelkowane. Jest przyjemnie żywe, radosne, niezwykle pijalne. Pachnie żurawiną, aronią, wiśniam, ale też kwiatowo (dzika róża), pieprznie, z delikatnym dodatkiem liścia laurowego. Potoczyste, chrupkie, kwaskowe. Bardzo dobre- (89/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Noir Dobre Major 2020

Major to prawdziwy crème de la crème winiarza – tylko burgundzkie klony odmiany, dojrzewające w większości (ok. 70% wina) we francuskich beczkach, z niewielkim tylko procentem nowych baryłek. W porównaniu do poprzednika ten pinot jest poważniejszy, pachnący leśnym poszyciem, delikatnie lakierowo, dojrzałymi wiśniami. Usta dobrze nasycone, eleganckie, z mocną, owocową wibracją, ale też wyraźniejszą niż u swojego brata kwasowością. Potrzebuje jeszcze czasu na poukładanie się (to też próbka beczkowa), ale widać zalążki świetnego wina. Bardzo dobre+ (91/100).

Kamil Barczentewicz Pinot Noir 2019

Spróbowaliśmy też pinota z poprzedniego rocznika, który zabutelkowany został w lutym/marcu. W zasadzie od ostatniego zetknięcia z nim w czerwcu nie zmieniło się zanadto jeśli chodzi o warstwę smakową, ale widzimy lepszą integrację. Dalej mamy tutaj przyjemny, wiśniowy owoc, ale też wyraźne nuty leśne, trochę jesiennych liści i sporo pieprzu. Ładnie rozwija się w kieliszku, nabierając powagi i oszlifowania. Bardzo dobre- (89/100).

Kamil Barczentewicz Blaufränkisch 2020

Ah, jak się się ucieszyliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że Kamil ma w swojej winnicy krzewy tej odmiany (niecały 1 ha nasadzony w 2018 roku). Fermentacja miała miejsce w otwartych kadziach, z delikatną ekstrakcją, a następnie wino trafiło częściowo do dębu, a w pozostałej części do stalowych zbiorników. W tym momencie (to kolejna próbka beczkowa) pachnie intensywnie wiśniami posypanymi gruboziarnistym pieprzem. Z mocniejszym garbnikiem niż w przypadku pinotów i również większym nasyceniem, koncentracją. Ma potencjał, ale potrzebuje czasu. Bardzo dobre (90/100).

Kamil Barczentewicz Riesling Późny Zbiór 2020

Co prawda Kamil ma ambicję produkować rieslinga w wersji wytrawnej, ale w 2020 roku znaczną część owoców dotknęła szlachetna pleśń, w efekcie powstało więc wino z 17 gramami cukru resztkowego. Na szczęście kwasowość na poziomie ponad 7,5 gram sprawia, że słodycz nie jest zbyt mocno odczuwalna. W zasadzie jest to wino zbieżne stylowo z niemieckimi kabinettami. Na pierwszym miejscu mamy wręcz cytrynową kwasowość, z dodatkiem akcentów miodu, słodkich jabłek i moreli. Dobrze wykonany, ale i tak z niecierpliwością czekamy na wytrawną wersję. Bardzo dobre (90/100).


O ile w czerwcu nasza ocena win od Kamila była jeszcze zachowawcza, to po kolejnej degustacji możemy już bardziej stanowczo i odważniej stwierdzić, że bez wątpienia można go już zaliczyć do najbardziej perspektywicznych polskich winiarzy. W miasteczku Dobre dzieje się naprawdę dobrze i trzymamy kciuki za kolejne udane wina.