Gut Hermannsberg – wielkie rieslingi z Nahe

Udostępnij ten post

Już od dawna chcieliśmy odwiedzić Nahe. Może to jeden z mniej znanych winiarskich regionów Niemiec, ale pochodzące stąd wina spokojnie mogą stawać w szranki z butelkami z bardziej znanych miejsc. W tym roku odwiedziliśmy tamtejszego producenta, który uznany jest za prawdziwego jakościowego giganta. Przedstawiamy Wam naszą relację z Gut Hermannsberg.


Nahe – gdzie w ogóle jesteśmy?

Nahe to region winiarski od północy ograniczony przez Ren, a od wschodu przez Rheinhessen. Swoją nazwę bierze oczywiście od rzeki Nahe, ale winnice położone są również na wzgórzach zlokalizowanych w dalszej odległości od niej. Ogółem zajmują one obszar ok. 4 tysięcy hektarów na dość zróżnicowanym geologicznie i geograficznie terenie. To zresztą duży atut Nahe, bowiem powstają tutaj również wina o różnorodnym charakterze i w różnych stylach.

Można wyróżnić trzy główne podstrefy upraw winorośli. Pierwsza z nich to dolina Nahe pomiędzy Monzingen, a Bad Münster am Stein, gdzie dominują dość strome winnice zbudowane na piaskowcu, łupkach i glebach wulkanicznych. Drugi obszar to tereny leżące bezpośrednio na północ od znanego uzdrowiska Bad Kreuzenach. Tutaj gleba jest cięższa, lessowa i gliniasta, a winnice łagodniej położone, co przekłada się na mocniej zbudowane, bardziej esencjonalne wina. Ostatni region to okolice Bingen, gdzie Nahe wpada do Renu, zbocza robią się ponownie strome, znów pojawia się łupek i kwarc, a obok rieslinga znajdziemy tu więcej weissburgundera, sylvanera ale i aromatycznej odmiany scheurebe.

Królewska winiarnia

O ile większość producentów, których wina opisujemy na naszym blogu to rodzinne winiarnie, które mogą poszczycić się czasem kilkuwiekową historią, to w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Gut Hermannsberg (wówczas jako Königlich-Preußische Weinbaudomäne Niederhausen-Schloßböckelheim) został założony na początku XX wieku jako winiarnia państwowa. Nahe było wówczas rzeką graniczną między Prusami, a Bawarią (wiemy, że patrząc na mapę trudno to sobie wyobrazić, ale pamiętajcie, że geografia polityczna ówczesnych Niemiec była wyjątkowa zagmatwana). Prusacy postanowili wykorzystać to propagandowo i zaadaptowali miejscowe wzgórza, częściowo wykorzystywane wcześniej jako kopalnia miedzi (!) na winnice, a u ich stóp wybudowali budynki winiarni mającej być w założeniu chlubą regionu, ale też z zadaniem prowadzenia badań nad różnymi aspektami winiarstwa.

Dopiero w 1998 roku winiarnia została sprywatyzowana, a w 2009 roku została zakupiona przez rodzinę Reidlów. Wcześniej nie mieli oni do czynienia z winiarstwem, dlatego powierzyli zarządzanie fachowcom i nie szczędzili środków by zapewnić nowoczesne wyposażenie, by dzięki temu łatwiej produkować wina światowej klasy.

Olbrzymim atutem Gut Hermannsberg jest posiadanie działek na aż siedmiu okolicznych winnicach sklasyfikowanych jako Grosse Lage. Są to Kupfergrube i Felsenberg w Schlossböckelheim, oraz Hermannsberg, Steiberg i Rossel w Niederhausen, a także Bastei w Traisen i Rotenberg w Altenbamberg. Każda z działek jest dodatkowo podzielona na mniejsze parcele (łącznie ok. 60), które są winifikowane oddzielnie. Cały proces produkcji wina jest możliwie nieinterwencyjny, ze stosunkowo długą, nawet dwudniową maceracją na skórkach w niskiej temperaturze, spontaniczną fermentacją, butelkowaniem bez klaryfikacji. Wina klasy GG dojrzewają zwykle po połowie w dużych, neutralnych beczkach oraz w stalowych zbiornikach.

Producent należy do stowarzyszenia VDP (Verband Deutscher Prädikats- und Qualitätsweingüter) zrzeszającego większość najlepszych niemieckich winiarzy.

W Polsce od niedawna wina są dostępne w ofercie MegA VinO.

Spróbowane wina

Gut Hermannsberg Weissburgunder 2020 (9,90 eur)

Przed serią rieslingów mieliśmy okazję spróbować też weissburgundera z owoców dojrzewających na Kupfergrube oraz Rotenbergu. To wino jest super świeże, czyste, jabłkowo-gruszkowe, ale też z całkiem kontentym ciałem i zaznaczoną kwasowością. Bez komplikacji, ale bardzo smaczne. Bardzo dobre (90/100).

Gut Hermannsberg Just Riesling 2020 (9,90 eur)

Poprzednio spróbowany weissburgunder i ten riesling to jedyne dwa wina, w których fermentacja odbywa się na wyhodowanych sztucznie drożdżach, gdyż wina są dedykowane do szybkiego wypuszczenia na rynek. Mamy tu mocną, bardzo intensywną kwasowość, całość jest energetyczna, czysta i soczysta. Osobiście bardzo lubimy takie nieskomplikowane, ale przyjemnie wibrujące w ustach rieslingi. Bardzo dobre (90/100).

Gut Hermannsberg 7 Terroirs 2020 (11,90 eur)

To dalej jest wino kategorii Gutswein, a więc najniższego poziomu klasyfikacji VDP. W zamyśle ma ono być mniej owocowe, za to pokazywać potencjał miejscowego terroir. Jak mówi nazwa, są tu używane grona z siedmiu parceli Grosse Lage producenta, ale z młodszych krzewów. Jest bardzo wyraziste, krystaliczne, czyściutkie, cytrynowe. W ustach najpierw mocno kwaskowe, ale po chwili pojawia się dosłownie mgnienie owocowej słodyczy. Bardzo dobre+ (91/100).

Gut Hermannsberg Vom Vulkan Schlossböckelheim Riesling 2020 (16,50 eur)

Choć jest to wino z kategorii Orstwein (wino gminne), to tak naprawdę całość owoców pochodzi z Kupfergube. To niezwykły riesling, ciemny, dymny, bardzo skupiony i skoncentrowany. Na podniebieniu strzeliste, kwaskowe, niemal bez nut owocowych, za to z imponującą strukturą i napięciem. Znakomite- (92/100).

Gut Hermannsberg Vom Schieffer Niederhausen Riesling 2020 (16,50 eur)

W linii prostej Kupfergrube i Hermannsberg (skąd pochodzą owoce używane to tej etykiety) dzieli może 500 metrów. Jednak diametralnie zmienia się podłoże, bo zamiast gleby powulkanicznej mamy tutaj łupek. W efekcie wino jest cieplejsze od poprzednika, trochę słodsze, z nutami gruszek i jabłek. Również w ustach o mocniejszej owocowości, ale w finiszu ponownie skontrowanej przez wysoką kwasowość. Znakomite (93/100).

Gut Hermannsberg Vom Schieffer Niederhausen Riesling 2018

Dla porównania mieliśmy okazję spróbować też wina o dwa lata starszego, dodatkowo z wyjątkowo ciepłego rocznika. Jest przez to maślane, woskowe, z jeszcze słodszym charakterem, ale nie tracące również odpowiednio kwaskowego kręgosłupa. Dość gęste, już przyjemnie się zaokrąglające, bardzo hedonistyczne. Znakomite+ (94/100).

Gut Hermannsberg Steinterrassen Riesling 2017 (19,90 eur)

To kolejne w win, w którym używane są głównie owoce z parceli Grosse Lagen (w tym przypadku Steinberg i Rotenberg), ale uzupełniają je winogrona z będącej monopolem producenta parceli Rossel na winnicy Klamm. Ten riesling jest jeszcze mocniej skoncentrowany, ale też czyściutki, niemal ascetyczny w wyrazie. Przy tym wszystkim niebywale wyciągnięty, kompleksowy, z cytrynami, limonką i kwaskowymi jabłkami. Znakomite+ (94/100).

Gut Hermannsberg Altenberger Rotenberg Riesling GG 2019 (28 eur)

Przegląd win klasy GG rozpoczęliśmy od Altenbergu, a więc winnicy położonej kilkanaście kilometrów na wschód od siedziby producenta, nad rzeką Alsenz, prawym dopływem Nahe. Nachylenie dochodzi tutaj do 70o, a podłoże zbudowane jest z powulkanicznego czerwonego ryolitu (stąd pochodzi też nazwa winnicy). To też najwyżej położone siedlisko producenta, winorośle rosną na wysokości do 350 metrów nad poziomem morza. W pierwszej chwili czujemy aromat smażonego bekonu, później dochodzą również pieczone jabłka. W ustach mocne, o ciepłym, słonecznym charakterze, dość otwarte mimo ekstremalnie młodego wieku, a do tego po prostu perfekcyjnie złożone, utkane z poszczególnych nici w przepiękną całość. Arcydzieło- (95/100).

Gut Hermannsberg Traiser Bastei Riesling GG 2019 (50 eur)

Bastei to niesamowita winnica leżąca u stóp majestatycznej skały Rotenfels. Ten potężnym czerwony masyw zbudowany z ryolitu stanowi ponoć najwyższą skałę pomiędzy Alpami, a Skandynawią. Przez wieki jej odłamki osypywały i właśnie u jej podnóża, na niewielkiej półce przycupnęła licząca zaledwie 1,8 hektara winnica Bastei. W porównaniu do poprzednika ten riesling jest bardziej dymny, grejpfrutowy, ale też dość słodki, miodowy. Bastei to ciepła winnica, nie dziwi więc ta pełnia smaku, moc i esencjonalność. Mimo ciężaru nie brak mu również odpowiedniej dawki kwasowości i energii. Znakomite+ (94/100).

Gut Hermannsberg Niederhausen Steinberg Riesling GG 2019 (32 eur)

Zmieniamy po raz kolejny siedlisko, tym razem na leżące już bliżej siedziby producenta. Tutaj gleba jest skalista, ale jasna, nie nagrzewa się w ciągu dnia, pozwalając winogronom zachować wyjątkową świeżość. Mamy tu rzeczywiście wino zupełnie inne od poprzedników, bardziej świeże, z nutami jabłek i cytryn. Pojawia się również odrobina dymu, ale też ananas i mango. Nie tak pełne jak poprzednie GG, wciąż za to świetnie kwaskowe i chrupkie, ze sporym napięciem. Arcydzieło- (95/100).

Gut Hermannsberg Niederhausen Hermannsberg Riesling GG 2016 (45 eur)

Winnica Hermannsberg leży bezpośrednio u stóp wzgórza na którym znajduje się winiarnia. Dodatkowo stanowi ona monopol producenta, a także jedyną parcelę klasy GG z łupkową glebą. Niesamowite wino, pomieszanie cytrynowej owocowści z słoną morską wodą. Nasycone, ale nie napakowane. Bardzo zniuansowane, gra na wielu płaszczyznach, ale w tonacji raczej piano niż forte. Powoli zaczyna pokazywać klasę, choć to dalej młodzieniaszek. Arcydzieło (96/100).

Gut Hermannsberg Schlossböckelheimer Kupfergube Riesling GG 2016

Kupfergrube to najbardziej szanowane z GG będących w posiadaniu producenta. Na terenie dawnej kopalni miedzi zaadaptowanej na majestatyczną winnicę dominuje ciemna, powulkaniczna gleba, która bardzo się nagrzewa w ciągu dnia, oddając później ciepło winoroślom. To wino kompletne, ma w sobie zatrzymany w czasie owoc (który na pewno będzie jeszcze ewoluował), do tego sporo dymnego tła, moc minerałów, stalowo-jabłkowy kręgosłup. Wszystko purystycznie niemal czyste, oszlifowane, może i nieco techniczne, ale za to o obezwładniającej jakości. Jeden z najlepszych rieslingów, jakie kiedykolwiek próbowaliśmy. Arcydzieło (96/100).


Gut Hermannsberg to jeden z tych producentów, u którego już od samego wejścia widać, że nie żałowano tu pieniędzy. Jeśli jednak idą za tym tak oszałamiające wina, to naprawdę nie wypada się zżymać na takie bogactwo. To była degustacja, po której dochodziliśmy do siebie jeszcze przez długie godziny.

Zobacz więcej naszych podróży