Comfort wines na trudne dni

Ostatnie tygodnie nas nie rozpieszczają. Dawno nie mieliśmy tak pod górkę, a dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość nieźle podkręciła nam śrubę, co zresztą sami doskonale zauważyliście – notując mniejszą ilość publikowanych postów. Mimo, że brakuje czasu i sił, by pochylać się nad nowymi tematami, to jednak staramy się przetrwać. (uśmiech)
Spokojnie, wino nadal kochamy i nie przestajemy cieszyć się z frajdy jaką nam dostarcza. W takich chwilach przekonaliśmy się przede wszystkim, że częściej sięgamy po butelki, które są tzw. bezpiecznymi strzałami. Przeanalizowaliśmy co nieco i wyszło, że są wśród nich takie, które pijemy regularnie, a jak się kończą to zwyczajnie domawiamy (nawet jeśli nie te same etykiety, to z tego samego źródła). Też macie takie safe haven, co zawsze musicie mieć w domu?
Bąble dobre na wszystko
Po pierwsze, ostatnio zauważyliśmy, że otwieramy częściej wina musujące. I to jest dowód na to, że sprawiają one przyjemność, nawet wtedy kiedy nie ma specjalnej okazji by świętować. O tym, jakie wybierać przeczytacie choćby tutaj.
Ostatnio otworzyliśmy na przykład poniższe butelki. Każda inna, ale wszystkie nam smakowały. Jurtschitsch to butelka przywieziona z Austrii, ale niektóre wina z oferty tego producenta znajdziecie u Piotra Pietrasa (TERROIRysći), dwa crémanty z półek odpowiednio Carrefoura (Loara) i Leclerca (Burgundia).



Morawskie przyjemności
Selekcja jaką proponuje Zbyszek Gluza w swoim sklepie Wino z Moraw jest dla nas tak oczywista, że moglibyśmy w zasadzie napisać ten tekst bazując jedynie na jego portfolio. (śmiech). My z „nowości” polecamy ostatnio:

Petr Koráb Neuburger 2019 (59 zł)

Mało jest winiarzy, którzy z kapryśnej odmiany jaką jest neuburger potafią zrobić ciekawe wino. Zaskakujące natężenie takich postaci znajdziecie na Morawach, a jednym z nich jest bez wątpienia Petr Koráb. To wino z tych, których najlepiej kupić od razu dwie butelki, bo pierwsza zniknie błyskawicznie. Może nie jest nadmiernie kwaskowe, ale gra na strukturze, kremowości, brzoskwiniowym owocu i przepięknej potoczystości i pijaności. Arcysmaczne. Bardzo dobre- (89/100).

Krásná Hora Riesling 2019 (44 zł)

Krásná Hora to kolejny z producentów, którego wina możemy kupować praktycznie w ciemno. Ondřej Dubas po prostu nie produkuje słabych pozycji. Podczas wizyty w sierpniu opowiadał, że zamierzają wypuścić na rynek większą liczbę win przeznaczonych dla młodszych obiorców, dłużej macerowanych na skórkach. Spróbowany riesling jest jednym z przedstawicieli tej fali. Jest cytrynowy, ale czujemy również garbniki pochodzące od maceracji, przez co całość przypomina nam długo parzoną, zimną herbatę z cytryną. Usta orzeźwiające, świeżutkie, kwaskowe. Nieprzekombinowane, ale ujmujące w swojej prostocie. Dobre+ (88/100).
Bezpieczna czerwień, to Beaujolais ponad wszystko
Ileż to już razy wspominaliśmy, że ursynowski Leclerc to prawdziwa Mekka dla fanów francuskiego winiarstwa. My osobiście lubimy w nim wyszukiwać niedrogie butelki z mniej renomowanych apelacji, za którą uchodzą również (zresztą zupełnie niesprawiedliwie) cru Beaujolais. Są to zresztą pozycje, w których naprawdę szalenie trudno o słaby strzał i to nawet w przypadku win z marketów – pamiętajcie tylko, żeby były to wina kategorii cru (słowo to znajdziecie na etykiecie, albo kontretykiecie). Ambitniejsi z Was mogą zapamietać ich poszczególne nazwy – Brouilly, Côte de Brouilly, Chénas, Chiroubles, Fleurie, Juliénas, Morgon, Moulin-à-Vent, Régnié i Saint-Amour.

Arnaud Aucoeur Le Pressoir de Chatenay Chiroubles 2019 (Leclerc, 45 zł)

Chiroubles to cru dające jedne z najlżejszych, najbardziej ulotnych win z odmiany gamay. W nosie epatuje mnogością czerwonych owoców – maliny, wiśnie, truskawki. Usta są kwaskowe, z delikatnymi, pestkowymi taninami, ale też ziemiste, z długim, owocowym posmakiem. Świetne do deski zimnych wędlin (sprawdzone!). Dobre+ (89/100).
Jakie są wasze „comfort wines”? Macie takie butelki, do których wracacie, o których wiecie, że Was nie zawiodą? Podzielcie się nimi z nami.