Karnawałowe musowanie

O winach musujących w okresie przedsylwestrowym powiedziano już chyba wszystko, ale (!) początek roku to przecież karnawał, kiedy również nadarza się okazja, by po nie sięgać (zresztą powiedzmy sobie szczerze, każda jest dobra, nie tylko karnawał). Kolejna przymusowa izolacja co prawda nie pozwala na świętowanie w szerokim gronie, ale w tym najbliższym podpowiemy Wam na jakie butelki postawić.
Niedawno dzięki Sebastianowi (Zdegustowany) udało się nam spróbować ciekawego i co najważniejsze bardzo różnorodnego zestawu bąbelków, które możecie śmiało przetestować podczas karnawałowego wieczoru.

Allini Prosecco Treviso Brut (39,99 zł, Lidl)

Butelka może nieco wystraszyć, bo sprawia wrażenie, że większość jej ceny zainwestowano w design, a nie w zawartość, jednak co ciekawe efekt końcowy nie jest taki straszny. Mamy tu typowe dla Prosecco nuty jabłek i gruszek, z dodatkiem brzoskwini i cytryny. Usta z zaznaczoną kwasowością. Na szczęście nie jest przesłodzone (a to bywa problemem wielu marketowych win z tej kategorii). Dość pełne, z delikatnie migdałowym finiszem. Średnie+ (85/100).

Bepin de Eto Conegliano Valdobbiadene Prosecco Superiore Brut (72,99 zł, Centrum Wina)

Bardzo trudno jest przekonać konsumentów do wydania na Prosecco więcej niż 40 zł, choć oczywiście na rynku znajdują się butelki warte tej wyższej ceny. W tym przypadku aromat jest zdecydowanie mniej intensywny od poprzednika, ale w ustach wino jest bardziej eleganckie, subtelniejsze. Obok gruszkowo-jabłkowego owocu jest tu rówinież dużo świeżej kwasowości i wytrawne, goryczkowe wykończenie. Całość naprawdę przyjemna, ale tak o 20 zł za droga. Dobre+ (88/100).

Parellada Stars Cava Brut Organic (70 zł, Centrum Wina)

Parellada to sporych rozmiarów producent z Katalonii, którego nawet podstawowe wino Brut Reserva to solidna pozycja. Tu mamy wyższą etykietę, w składzie której klasyczny dla musującej cavy kupaż macabeo, xarel-lo i parellady uzupełniony został o dodatek chardonnay. Aromat jest ciemny, dymny, nawet lekko naftowy. W ustach ponownie mało owocu, za to sporo akcentów dymnych, mineralnych, z mocnym, kwaskowym wykończeniem. Bardzo dobre- (89/100).

Rebmann Cremant d’Alsace Brut (34,99 zł, Leclerc)

Często chwalimy ofertę Leclerca za solidną ofertę cremantów (powstających we Francji, poza Szampanią, win musujących tworzonych za pomocą klasycznej metody, z wtórną fermentacją w butelce), ale ta butelka zawiodła. Mamy tu co prawda sporo jabłkowo-cytrynowego owocu, ale w ustach wino jest płaskie, jednowymiarowe, bez jakiejś większej historii. Dobre- (87/100).

Purple Cheron Chenin Blanc Cap Classique 2017 (59,99 zł)

O tym, że tę etykietę z RPA testowaliśmy już wiosną przypomniało się nam dopiero w domu, co w zasadzie dobrze oddaje nasze wrażenia. Wino jest bowiem dziwne, z nieprzyjemną, zielonkawą owocowością. Dość pełne, z ładnym ciałem, ale cały czas plącze się tam coś nie do końca czystego. Średnie+ (86/100).

Marchesi Antoniri Tenuta Monteniso Franciacorta Cuvée Royale (139 zł, Centrum Wina)

Rodzina Antinorich posiada w samych tylko Włoszech kilkanaście posiadałości. Można narzekać, że to już niemal przemysłowa skala produkcji, ale też większość tych winiarni produkuje naprawdę solidne, klasowe wina. Nie inaczej jest w przypadku tej Franciacorty, która stanowi mieszankę chardonnay, pinot noir i pinot blanc dojrzewającą 30 miesięcy na osadzie. Jest mocno drożdżowe, pachnące też czarnym bzem, palonym masłem, truskawkami w śmietanie. Pięknie zbudowane, nasycone, o solidnym ciężarze i kwaskowym, mineralnym finiszu. Zdecydowanie warte spróbowania. Znakomite- (92/100).

Ferrari Brut Trento DOC (176 zł, Centrum Wina)

Na koniec pozostajemy we Włoszech, ale przeskakujemy do Trentino. Ten region ma prawdziwy skarb jeśli chodzi o produkcję win musujących, a więc butelki sygnowane apelacją Trento DOC, z których najsłynniejsze przedstawicielem są wina Ferrari. Ta podstawowa butelka producenta to czyste chardonnay, które na osadzie spędza 20 miesięcy. Ma niesamowicie ciekawy nos, pachnie lekko poobijanymi jabłkami, czy nawet szarlotką. Bardzo radosne, kwaskowe, świetnie soczyste, oparte na solidnej, kwaskowej ramie. Znakomite- (92/100).

Jaillance Clairette de Die Tradition (37,99 zł, Leclerc)

To wino dla kogoś, kto uważa, że wina musujące to same „kwasiory”. Clairette de Die to bowiem apelacja z Doliny Rodanu, która produkuje wina musujące oparte o muscata o wyraźnie słodkawym profilu. Ciekawa jest również metoda produkcji polegająca na rozpoczęciu fermentacji wina w stalowych zbiornikach i dokończeniu jej w butelkach (bez dodawania do butelek drożdży jak w butelkach powstających metodą szampańską). W swoim charakterze – wina te przypominają nieco Moscato d’Asti z Piemontu, ale są zwykle od nich mniej słodkie. W tym przypadku znajdujemy mocny, brzoskwiniowy owoc. Stosować na aperitif jako zamiennik dla Prosecco, albo do pikantnej kuchni azjatyckiej. Znakomite- (92/100).
Świat win musujących jest niesamowicie różnorodny. Możecie wybierać wśród radosnych, owocowych Prosecco, ale i całego morza win powstających metodą klasyczną. Również przedział cenowy wcale nie musi zaczynać się od 100 zł (wyobrażenie, że wina musujące muszą być drogie jest wciąż powszechne) – jak widać po degustacji znaleźliśmy ciekawe pozycje w różnorodnych przedziałach cenach.