Château Isolette – tchnienie z południa Francji

Udostępnij ten post

Niedawno otrzymaliśmy do przetestowania wina od Château Isolette, które rozbudziły naszą tęsknotę za śródziemnomorskim słońcem i klimatem. Położona w Luberon, na pograniczu Doliny Rodanie i Prowansji winnica znajduje się w krainie orzeźwiających róży i owocowych czerwieni, lawendy, świetnej kuchni – w miejscu, do którego kiedyś chcielibyśmy zawitać (marząc o tym zapominany nawet na chwilę o naszych dotychczasowych, nie zawsze przyjemnych spotkaniach z Francuzami).


Luberon

Luberon czerpie to, co najlepsze z dwóch wspomnianych regionów, pomiędzy którymi jest usytuowany. Znajdziemy więc tutaj zarówno ciekawe róże (wpływ Prowansji), ale i czerwienie, w których dominuje Syrah i Grenache (to wyraźna inklinacja w stronę Doliny Rodanu).

Winnice są w większości położone na zboczach opadających od północy, od strony słynnego z kolarskich wspinaczek Mont Ventoux w kierunku morza (do linii brzegowej jest najczęściej zaledwie 20-30 kilometrów). Morska bryza wpływa łagodząco na miejscowy mikroklimat, sprawiając, że jest tutaj nieco chłodniej niż na południu Doliny Rodanu, a powstające tu wina są dzięki temu nie tak mocno skoncentrowane i lżejsze.

Château Isolette

Winnica zajmuje powierzchnię 45 hektarów w samym sercu Parku Naturalnego Luberon. Producent wytwarza całkiem sporo win w kilku liniach, łącznie portfolio liczy kilkanaście pozycji.

Listę miejsc, gdzie możecie zakupić te wina w Polsce znajdziecie na stronie internetowej producenta, wkrótce ma zostać również otwarty sklep internetowy.

Château Isolette Viognier IGP Vaucluse 2018 (42 zł)

Wbrew obiegowemu skojarzeniu z charakterem odmiany, nie mamy tutaj wina ciężkiego, tłustego, ale stosunkowo świeżą pozycję z nutami tropików, jabłek, skórki z cytryn i pomarańczy. Na podniebieniu przyjemnie kwaskowe, owocowe, z delikatnie grejpfrutowym, ziołowym posmakiem. Wino na taras, albo do spróbowania z chudszymi rybami. Bardzo dobre (90/100).

Château Isolette Ondine Luberon 2019 (34 zł)

Świetny róż oparty o Syrah, którego uzupełnia 40% Grenache. Wino jest zwiewne, delikatnie poziomkowe i wiśniowe. Z ładną soczystością, mocnym kwasem, ale i całkiem poważną strukturą. Świetnie wykonane, smakowite, a świeżutki rocznik tym bardziej mu służy. Bardzo dobre (90/100).

Château Isolette Marius Rosé Luberon 2019 (34 zł)

Kolejny róż zawiera te same odmiany, ale w odwróconych proporcjach (60% Grenache, 40% Syrah), jest delikatniej wybarwiony i bardziej zwiewny od poprzednika. Znajdziemy w nim poziomki, maliny, płatki kwiatów, ale też nieco grejpfruta. Świetnie soczyste, ładnie kwaskowe, żywe i rześkie. Z chęcią spróbowalibyśmy je do grillowanej piersi z kurczaka. Bardzo dobre+ (91/100).

Château Isolette Cuvée Prestige Luberon 2016 (38 zł)

W składzie pierwszej z czerwieni znajdziemy 80% Syrah, które uzupełnia Grenache. Winorośle pochodzą z dość starych krzewów, o wieku dochodzącym do 60 lat. W trakcie dojrzewania 80% wina trafia do betonu, a pozostała cześć spędza ten czas w 600-litrowych beczkach. Pachnie jeżynami, suchym igliwiem, śródziemnomorską makią. Jest soczyste, na języku pojawia się więcej czerwonych owoców (dojrzałe wiśnie, ciemne maliny) ale i charakterystycznego dla Syrah pieprzu. Mimo 14% alkoholu niezbyt ciężkie, domknięte przyjemnie drapiącymi taninami. Dobre+ (89/100).

Château Isolette Cuvée Tradition IGP Vaucluse 2015 (44 zł)

Ta etykieta nosi oznaczenie wina regionalnego, bowiem w składzie nietypowo znajdziemy Caberneta Sauvignon (60%) i Merlota (40%). Całość dojrzewa przez 18 miesięcy w nowych beczkach. Zaraz po otwarciu beczkowych zapach jest przytłaczający, praktycznie przykrywa całą owocowość. Warto dać mu mocno się przewietrzyć, wtedy wychodzi więcej lukrecji, jagód, aronii i jeżyn. Usta esencjonalne, słodkawe, z nieco konfiturową owocowością, ale nie tracące też odpowiedniej dawki kwasowości. Wino zdecydowanie do jedzenia, będzie pasowało zwłaszcza do długo duszonej wołowiny. Dobre (87/100).

Château Isolette La Bohème Luberon 2015 (58 zł)

Najdroższe wino w zestawie wyróżnia się już wyjątkowo ciężką butelkę (przez to niestety nieco nieporęczną). W składzie ponownie dominuje Syrah (70%) uzupełniony o Grenache. Pachnie ciemnymi wiśniami, śliwkami, suszoną żurawiną i lukrecją. Do tego znajdziemy w nim nieco fiołków, suszonego mięsa i wędzonki. Przy tym wszystkim nie za ciężkie, utrzymane w ryzach głównie przez taniny (bo kwasowości nie jest zbyt wiele). Do przetestowania ze wszelkiej maści gulaszami, ale nie balibyśmy się podać je i do steka. Bardzo dobre (90/100).


Choć do degustacji podeszliśmy z pewną nieufnością, bo południe Francji znane jest z chimerycznej jakości produkowanych tam butelek, to tym razem obawy okazały się nieuzasadnione. Może nie do końca przekonały nas te dość mocno potraktowane beczką czerwienie (znacie nas, to nie nasz styl), ale za to biel i różne w zupełności to zrekompensowały.