Hiszpański wieczór w Warszawie by Piotr Kulka

Pamiętacie nasz wywiad z człowiekiem orkiestrą, czyli Piotrem z Barcelona Ambassadors? Okazuje się, że covidowe zamieszanie miało też swoje niewielkie plusy, bo dzięki niemu Piotr musiał pozostać z Warszawie nieco dłużej niż początkowo zakładał. Z dzisiejszej perspektywy bardzo się cieszymy, bo w końcu udało nam się przegadać cały wieczór przy wspaniałych winach i w wyborowym towarzystwie.
Oczywiście poza świetnymi rozmowami, śródziemnomorskim luzem i wspomnieniami z podróży do Hiszpanii (i nie tylko), spotkanie nie mogło upłynąć pod innym znakiem niż właśnie hiszpańskie wina. Piotr zaproponował autorską selekcję butelek (w większości niedostępnych w Polsce), które po raz kolejny udowodniły, jak ciekawe jest tamtejsze winiarstwo. Musimy też przyznać z ręką na sercu, że dawno tak dobrze nie czuliśmy „Hiszpanii”, jak właśnie w zestawieniu zaprezentowanym przez Piotra. Jego pasja, otwartość i niezwykłe doświadczenia nieustannie robią na nas wrażenie.
Zaczęliśmy nietypowo jak na polskie warunki (choć dość klasycznie jeśli chodzi o Hiszpanię), a więc od sherry. Akompaniowały jej kanapeczki z mazurską rybą w occie. Te wyraziste smaki ryby idealnie pasowały do zaproponowanego wina.
Bodegas el Gato J. Martinez Manzanilla Sanlúcar de Barrameda
Świetne wino na aperitif, delikatnie orzechowe, zdecydowanie drożdżowe, słone i mineralne. Już po pierwszym łyku ślinianki ruszają mocno do pracy, zachęcając do wzięcia „czegoś na ząb”. Po dłuższej przerwie w degustacji sherry, to było niesamowicie smaczne doświadczenie. Znakomite- (92/100).
Piotr wniósł niebywałe ożywienie, jeśli chodzi o nasze spojrzenie na łączenie musujących win z jedzeniem. Do ultra wytrawnej Cavy spróbowaliśmy bowiem sardynek w oliwie! I wiecie co? To była prawdziwa bomba.
Alta Allela Mirgin Laietà Cava Gran Reserva Brut Nature 2016 (w Polsce w ofercie Rafa Wino w cenie 139 zł)
W składzie znajdziemy mieszankę Xarel-lo, Macabeo, Chardonnay oraz Pinot Noir, a całość przez co najmniej 30 miesięcy dojrzewała na osadzie. Aromat nie jest może zbyt rozbudowany, ale za to usta są już obezwładniające. Mamy tu sporo nut drożdżowych, akcenty chlebowe, ale przede wszystkim intensywną cytrynową kwasowość i niesamowicie długi finisz. Świetne, orzeźwiające wino. Znakomite (93/100).
Wspomniane już Xarel-lo to jedna ze wschodzących gwiazd hiszpańskiego winiarstwa. Jeszcze kilka lat temu było używane praktycznie tylko jako składnik Cavy, ale producenci w końcu dostrzegli potencjał szczepu jeśli chodzi o jednoodmianowe wina spokojne. Już nieraz Xarel-lo nas mocno zaskoczyło jeśli chodzi o jakość powstających z niego win. Nie inaczej było tym razem.
Torre del Veguer Raims de la Immortalitat Penedès 2018
Ciekawa jest już sama historia stojąca za tą butelką, bowiem umieszczono na niej obraz stworzony specjalnie dla winiarni przez przyjaciela właścicieli, Salvadora Dali. Wino powstaje w niewielkich ilościach (jedynie ok. tysiąc butelek w roczniku), a obok Xarel-lo znajdziemy w nim również niewielką ilości różowego klonu Xarel-lo Vermell. Po zbiorach, winogrona przechodzą dobową pre-fermentację w niskiej temperaturze, a po fermentacji w stali wino dojrzewa kilka miesięcy na osadzie, we francuskich beczkach. Pachnie słodkimi jabłkami, gruszkami, ale i migdałami i wanilią. Na podniebieniu z ładną masywnością, delikatnie oleistą fakturą, ale i oczyszczającym, kwaskowym finiszem. Z dużym potencjałem kulinarnym, choć nam smakowało też z prostą przekąską – słonymi włoskimi ciasteczkami taralli. Znakomite- (92/100).
Kulinarną gwiazdą wieczoru okazała się hiszpańska tortilla ziemniaczana z chorizo, przygotowana przez siostrę Piotra. Do niej zaproponowano zaś najlepszą naszym zdaniem butelkę wieczoru z najsłynniejszej apelacji Katalonii – Prioratu.
Coop. Agricola de Porrera Vi de Vila Porrera Priorat 2015
To kolejny przykład tego, że nawet spółdzielnie (o ile są dobrze zarządzane) potrafią wyprodukować zachwycające wino. W składzie znajdziemy Carinyenę, którą uzupełnia Garnacha. Jest pięknie owoce, mamy tu wiśnie, dojrzałe maliny i truskawki, a wszystko to rozwija się na żwirowym podłożu. Po kilku chwilach w kieliszku pojawia się również kawa, mięta i suszone śródziemnomorskie zioła. Kwasowość jest bardzo mocna, nasycenie świetnie, a całość zamykają żywe, rześkie tanin. Można by z nim jeszcze poczekać, ale już teraz daje mnóstwo radości. Znakomite+ (94/100).
Za deser starczyło nam same wino, spróbowaliśmy bowiem ultrasłodkiego wina z Andaluzji z cukrem resztkowym na poziomie zdecydowanie powyżej 200 gramów.
Bodegas el Gato Pedro Ximenez Levante
Pachnie karmelem, suszonymi figami i daktylami. Jest niemal półpłynne, o konsystencji miodu, ale wciąż podbudowane przez kwasowość. Jeden kieliszek w zupełności wystarczy zamiast kawałka nawet bardzo słodkiego ciasta. Bardzo dobre+ (91/100).
Znakomity i udany wieczór – na długo zostanie w naszej pamięci. I to nie tylko za sprawą tych opisywanych win, ale przede wszystkim dzięki świetnemu towarzystwu Ani, Rafała i Piotra oraz opowieści, które snute były do rana. Tamtego dnia zamiast w Warszawie staliśmy przy barze w Barcelonie. Magia.