Czas na róż – Tavel z Leclerca

Kto nie wie ten gapa, ale jestem wielką fanką różowych win. Te butelki kojarzą mi się ze wszystkim co kocham: ciepłem, zielenią drzew, kwiatami, korsykańską kuchnią, błyskiem słońca na tafli morza, czy jeziora, wyjazdami – swoją drogą dla mnie nie ma wakacji bez wody! Dlatego gdy tylko Robert postanowił ogłosić definitywne zakończenie sezonu zimowego, a tak naprawdę po milionie moich próśb odwiózł zimowe płaszcze do pralni, być może w ramach przeprosin i korzystając z okazji zerknął na ofertę ursynowskiego Leclerca i… przywiózł do domu „różowe kaczątko”. Kto by pomyślał, przecież kiedyś unikał różowych win jak ognia. Czyżbym go wychowała? (śmiech)
Zdegustowaliśmy więc wino z Tavel, emblematycznej dla Południowego Rodanu apelacji wyspecjalizowanej w produkcji różowych win. Istnieje legenda, że przejeżdżający przez te okolice w XIV wieku król Francji Filip IV Piękny po spróbowaniu tutejszych win stwierdził, że to jedyne dobre wino na świecie. Również rezydujący w Awignonie papież Innocenty VI tak zasmakował się w butelkach z Tavel, że te z posiadłości Prieuré de Montézargues (istniejącej zresztą po dziś dzień) nakazał podawać na swoim stole. Już w XIX wieku region słynął z produkcji win delikatnie wybarwionych, o dość jasnym kolorze w czym dopatrywano się wpływu piaszczystej gleb.
Niestety, Tavel był też jednym z pierwszych regionów we Francji, w których pojawiła się filoksera. Ta plaga w połączeniu z wybudowaniem linii kolejowej, która nieszczęśliwie ominęła miasteczko, utrudniając transport win, spowodowały, że na przełomie XIX i XX wieku nastały trudne czasy dla miejscowych producentów. Sytuacja zmusiła ich do zorganizowania się i powołania w 1902 roku stowarzyszenia, którego celem była promocja regionu. Dzięki tym wysiłkom w 1936 roku Tavel zostało uznane za apelację, w jakiej dopuszczono produkcję lekkich czerwonych win. No właśnie, jeśli kiedykolwiek spróbowaliście win z Tavel, to wiecie, że ich kolor jest znacznie bardziej nasycony, mocniejszy niż ten w typowych różach, mi przypominają one Careasuolo d’Abruzzo, które miałam okazję próbować podczas zeszłorocznej wyprawy do Włoch. Taka solidniejsza struktura sprawia, że (w przeciwieństwie do większości różowych win), mogą one przez kilka lat być przechowywane i dojrzewać, nie tracąc przy tym na swojej świeżości.
To co jednak przez długi czas było wyznacznikiem stylu charakterystycznego dla Tavel stało się jego problemem w momencie, gdy w latach 90-tych ubiegłego wieku rynek zaczęły zdobywać delikatne, eteryczne, zwiewne róże z nieodległej Prowansji. Stosunkowo niewielka apelacja (raptem ok. 900 hektarów winnic) nie mogła podjąć wyrównanej walki z produkującym miliony butelek sąsiadem, który szturmem zdobywał serca konsumentów. Choć więc Tavel przestało być najpopularniejszym różowym winem Francji, to tutejsi winiarze nie zmienili za bardzo swojego stylu. Dalej stawiają na dłuższą macerację, dającą w efekcie wina, którym w strukturze bliżej do lżejszych czerwieni – przyjemnie nasycone i mogące spokojnie dojrzewać kilka lat.
Rives & Terrasses Tavel 2018 (Leclerc 34,99 zł)
Producent nie raczył ujawnić się ani na etykiecie, ani tym bardziej kontretykiecie wina, choć szybkie internetowe śledztwo pozwoliło nam ustalić, że może być nim Domaine Lafond Roc-Epine. Zresztą pod marką Rives & Terrasses znajdziemy w Leclercu wina z wielu rodańskich apelacji. Również skład odmianowy wina nie został oznaczony, choć biorąc pod uwagę miejsce, z którego pochodzi, na pewno pierwsze skrzypce gra Grenache, uzupełnione zapewne o Cinsault, Mourverdre i Syrah. Pachnie soczyście owocowo, kwaskowymi wiśniami, malinami i poziomkami. W ustach bardzo rześkie, świetnie soczyste, mocno kwaskowe. Jak przystało na Tavel nie brakuje mu struktury, ale też nie traci w ogóle na swojej świeżości. Dobra relacja ceny do jakości. Bardzo dobre- (89/100).
Sezon na róże uważamy za rozpoczęty. Jeśli dalej (jak niegdyś Robert) nie jesteście przekonani to tej kategorii win, to zapraszam do mojej szkoły! A tak naprawdę małymi krokami rozpocznijcie swoje przygody, właśnie z takimi pozycjami jak butelki z Tavel czy Cerasuolo d’Abruzzo, to dobry pomost między czerwieniami, a jeszcze lepszy między bardziej ulotnymi różowymi wina.