Trzy butelki od Rafa-Wino

Rafa Wina był jednym z pierwszych importerów, których spotkaliśmy na swojej winnej drodze. Paweł Świerczek zawsze miał nosa do znakomitych producentów i odkąd pamiętamy specjalizował się w winach ze Środkowej Europy, zwłaszcza z Węgier. Dlatego gdy ostatnio odczuwaliśmy tęsknotę za pozycjami z tego kraju, naszym pierwszym pomysłem było napisanie do Pawła. Dzięki temu możemy Wam pokazać te trzy ciekawe pozycje.
Zaczynamy od wina znad Balatonu, od producenta Bencze, który posiada swoje działki na słynnym wzgórzu Szent György-hegy. Olbrzymi zbiornik wodny jakim jest Balaton (jego długość to ok. 80 kilometrów) odgrywa dominującą rolę w kształtowaniu miejscowego mikroklimatu. Łagodzi wpływ chłodnych północnych wiatrów, ale i redukuje różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą. Tym samym powstające tu wina są dość pełne i mocno zbudowane, kluczem jest dla nich zachowanie odpowiedniej kwasowości. Okoliczne wzgórza to pozostałości stożków wulkanicznych, więc i gleba ma ten charakterystyczny rys, w którym dominują bazaltowe skały, przemieszane z warstwami gliny i lessu.
István Bencze jest biodynamikiem, swoje winorośle uprawia bez użycia środków chemicznych. W przypadku próbowanego przez nas Rieslinga owoce pochodzą ze starych, nawet 40-letnich krzewów. Po zbiorach (w gorącym 2018 roku obyły się one wyjątkowo wcześniej, bo 30 sierpnia) i delikatnym wyciśnięciu soku, trafia on do glinianych amfor, gdzie fermentuje i dojrzewa na osadzie przez 10 miesięcy. Do butelek trafia bez siarkowania.
Bencze Riesling 2018 (66,79 zł)
Jest niezwykle aromatyczny, pachnący jabłkami, słodkimi gruszkami, świeżymi morelami, czy nawet mirabelkami. Ten aromat jest dość słodki, wydaje się być nawet lekko perfumowany, za to na podniebieniu wino jest intensywne, mocno kwaskowe. W finiszu dochodzi zaś do głosu słonawa nuta przypominająca o wulkanicznym podłożu. Świetnie orzeźwiające, bardzo pijalne, po prostu pyszne. Znakomite- (92/100).
Kolejna butelka, którą chcemy Wam przedstawić pochodzi z Tokaju. Nie jest to region przez nas nadmiernie eksploatowany na blogu, również przez to, że Marta-Kamila nie jest fanką tokajskich win. Jedynie co jakiś czas udaje mi się ją przekonać, żebyśmy otworzyli jakąś butelkę. Tym razem mamy do czynienia z wytrawną wersją podstawowego Furminta od Tokaj Nobilis. Jest to niewielkich rozmiarów producent, operujący na zaledwie 6 hektarach winnic w miejscowości Bodrogkeresztúr.
Tokaj Nobilis Frumint 2018 (49,99 zł)
W aromacie dominują dojrzałe jabłka, gruszki, delikatne nuty woskowe i kwiaty. Gdzieś w tle majaczą również charakterystyczne elementy gryczanego miodu i mirabelek. Usta soczyste, idące w podobnym kierunku, co zapach. Koncentracja jest spora, wino jest dość pełne, choć kwasowości mogłoby być odrobinę więcej. Na szczęście dzięki ładnej soczystości całość się broni. Bardzo dobre (90/100).
Obok pozycji z Węgier spróbowaliśmy również hiszpańską Cavę od stosunkowo młodego, ale już uznanego producenta z Katalonii – Alta Allela. Winiarnia powstała w 1991 roku, zlokalizowana jest na wschodnich przedmieściach Barcelony i wśród jej bogatego asortymentu znajdziemy przekrój różnych rodzajów musiaków, ale też wina spokojne. Producent słynie zwłaszcza z win klasy „Brut Nature”, a więc ultra-wytrawnych, bez dodatku cukru, a tak się składa, że ten styl jest i nam najbliższy.
Zakupiona butelka to jedno z win serii Celler de Les Aus, których etykiety i nazwy nawiązują do ptaków zasiedlających rezerwat przyrody Serralada de Marina, na terenie którego znajdują się winnice producenta. „Bruant” to np. trznadel, a więc gatunek niewielkiego ptaka szeroko rozpowszechniony również w Polsce.
Alta Allela Bruant Cava Reserva Brut Nature 2017 (94,99 zł)
Powstaje nietypowo, bo w 100% z Xarel-lo (zwykle odmiana ta stanowi tylko jeden ze składników Cavy obok Macabeo i Parellady) i dojrzewa na osadzie od 15 do 24 miesięcy. W aromacie raczej oszczędne, skupione, drożdżowe i mineralne. Również na podniebieniu nie jest to Cava z rozbuchanym owocem, jest on podany we wręcz aptekarskich ilościach, a wszystko rozwija się wokół kwaskowo-mineralnego kręgosłupa. Finisz długi, bardzo odświeżający. Świetnie wykonane, idealne na aperitif, ale nam bardzo smakowało też do wielkanocnych jajeczek. Znakomite (93/100).
Jeśli szukacie ciekawych pozycji z węgierskiego terroir, to powinniście poszperać w portfolio Rafa-Wino, a na pewno traficie na coś ciekawego. Trzy spróbowane pozycje bardzo nam smakowały, a to nie całość zamówienia, dlatego tym bardziej nie możemy doczekać się testowania kolejnych win.