RAW Wine Berlin – jeszcze kilka świetnych strzałów

Dziś druga część wycieczki między stoiskami winiarzy, którzy rozłożyli swoje próbki w czasie RAW Wine Berlin 2019. Ostatnio zaprezentowaliśmy Wam kilku wartych uwagi producentów z Hiszpanii i Francji i Grecji, dziś czas na Włochy i Słowenię.
Poderi Cellario
Barolo, Barbaresco, ewentualnie Dolcetto z Dolghiani, te nazwy niemal całkowicie zawładnęły świadomością, gdy zaczyna się myśleć o wzgórzach Langhe w Piemoncie. Na szczęście, winny świat nie jest taki jednobarwny i nawet w tym dość konserwatywnym regionie znajdziemy producentów, którzy chcą pobawić się w coś innego. Jednym z nich jest zlokalizowany na zachodnich obrzeżach regionu Podere Cellario. Ten projekt, prowadzony obecnie przez trzecie pokolenie winiarzy (Fabio i Cinzia) obejmuje 13 hektarów winnic i skupia się na lokalnych odmianach, produkowanych w możliwie nieinterwencyjny stylu.
Mamy cichą nadzieję, że te wina wkrótce będą dostępne w Polsce, ale nie chcemy jeszcze zapeszać.
Poderi Cellario Il Baffone Frizzante 2014
Ten Pet-Nat stanowi mieszankę Moscato i Favority, zabutelkowanych nim fermentacja dobiegła końca, stąd bierze się w nim delikatne musowanie. Mimo niemal 5 lat w butelce to dalej świeżutkie, żywe, kwaskowe wino. Pełne nut cytryn, jabłek, ożywcze i fantastycznie pijalne. Bardzo dobre- (89/100).
Poderi Cellario E’ Bianco NV
To kolejny musiak, tym razem już czyste Mocato. Dość proste, buzujące na jednej brzoskwiniowej nucie, ale ponownie arcysmaczne i co najważniejsze znacznie mniej słodkie niż typowe Moscato d’Asti. Na podniebieniu pojawia się nieco więcej jabłek, cytryn, a całość wieńczy ładnie kwaskowy finisz. Dobre+ (88/100).
Poderi Cellario Il vino che non c’è Bianco NV
W składzie znajdziemy Nascettę i ponownie Moscato. Po trwającej 5 dni maceracji na skórkach, wino trafiło na 2 lata do glinianych amfor i baryłek. Bardzo aromatyczne, pachnące ziołami, jabłkami, cytrynami, białymi kwiatami, skórkami mandarynek. Na podniebieniu delikatnie słodkawe, pojawiają się mirabelki i morele, którym akompaniuje mocna kwasowość. Nieco dzikie, niepoukładane, ale my takie wina uwielbiamy. Bardzo dobre+ (91/100).
Poderi Cellario E’ Rose NV
W różu znajdziemy pierwszy odciek z gron Nebbiolo z dodatkiem krótko macerowanego Dolcetto. Całość na pół roku trafia do cementowych zbiorników. Pięknie owocowe, z oszałamiającymi nutami poziomek, truskawek i kwaskowych wiśni. Świeżutkie, zabawne, radosne. Wszystkie butelki z serii E’ mają 1 litr pojemności i zamykane są na kapsel, w założeniu mają to być codzienne wina, które rodzina otwiera do posiłku i w takim charakterze sprawdzają się znakomicie. Bardzo dobre- (89/100).
Poderi Cellario E’ Grino NV
Nazwa wskazuje, że w butelce znajdziemy Gringolino, a więc kolejną z lokalnych odmian, z której powstają zwykle proste, codzienne wina o mocnej kwasowości i wyrazistych taninach. Fermentacja ze skórkami trwa w tym przypadku około tygodnia, a kolejne 6 miesięcy wino dojrzewa w cemencie. Jest świetne – mocno owocowe, z nutami poziomek, truskawek, malin, czereśni, to wszystko zaś rozrysowane jest na potężnie kwaskowym tle. Do tego delikatnie taniczne, żywe, buszujące między zębami. Aż chciałoby się zagryźć je plasterkiem salami. Bardzo dobre+ (91/100).
Poderi Cellario UVAINTERA Langhe Dolcetto 2018
Po ręcznych zbiorach połowa gron jest odszypułkowywana i kruszona mechanicznie, podczas gdy reszta wraz z szypułkami jest ugniatana stopami. Spontaniczna fermentacja odbywa się w cemencie, a po kilku miesiącach całość trafia do butelek. Truskawkowe i wiśniowe, z mocnymi taninami, delikatnie gorzkawym, ziemistym finiszem. Raczej do podania do makronu, niż popijania solo. To przykład Dolcetto jakim było kiedyś – codziennego, nieco rustykalnego wina do jedzenia dla piemontczyków. Bardzo dobre (90/100).
Poderi Cellario Il Vino che non c’è NV
Za tą etykietą stoi bardzo ciekawa historia. W składzie znajdziemy bowiem Dolcetto, ale stanowi ono jedynie uzupełnienie dla szalenie rzadkiej odmiany Doux d’Henry. Pochodzi ona z Piemontu, a nazwa jedynie udowadnia historyczne związki tego regionu z Francją. Obecnie uprawiana jest na zaledwie 17 hektarach. Dziadek Fabia nabył kiedyś działkę obsadzoną tym wówczas niezidentyfikowanym szczepem, aby nie dopuścić do jego wykarczowania, ale przed długi czas rodzina nawet nie znała jego nazwy, dopiero niedawno udało się go prawidłowo zidentyfikować. Samo wino jest zaś dość mocno zbudowane, nieco dzikie, kwaskowe, ale i pieprzne, ziemiste. Dość trudne w odbiorze, ale warte spróbowania choćby dla celów poznawczych. Dobre+ (88/100).
Progetto Calcarius
Ach, dlaczego nie wiedzieliśmy o tym projekcie, gdy w 2017 roku spędziliśmy kilka dni na przepięknym półwyspie Gargano w Apulii. Wypiętrzony nad okoliczne równiny wapienny masyw okazuje się nie tylko idealnym miejscem na wypoczynek wsród białych klifów i piaszczystych plaż, ale też świetnym miejscem na uprawę winorośli (choć nie widzieliśmy tam dosłownie ani jednej winnicy). Progetto Calcarius to projekt powołany do życia przez dwoje winiarzy: Valentinę Passalacqua i Danilo Marcucciego, których ideą było oddanie w winach tego charakterystycznego, wapiennego terroir. Strasznie podobały się nam również proste, ale zapadające w pamięć etykiety i niski jak na tak gorący region poziom alkoholu (zwykle oscylujący w okolicach 11-12%).
Progetto Calcarius Freciabomb 2018
Przegląd portfolio rozpoczęliśmy od musującego Pet-Nata z odmiany Bombino Bianco. Smakowało jak kwasek cytrynowy zalany gazową wodą, intensywne, ostre, nie oszczędzające szkliwa, ale dzięki temu świetnie ożywcze. Przypominamy sobie 40-stopniowe apulijskie słońce, wiele wówczas byśmy dali za kieliszek takiego naturalnego orzeźwienia. Dobre (87/100).
Progetto Calcarius Nù Litr Bianco Puglia 2018
To ponowie ta sama odmiana, ale zrobiona już w wersji spokojnej, zabutelkowana do litrowej butelki zamkniętej kapslem. Zupełnie inne od poprzednika, lekko maślane, z nutami gruszek i dojrzałych jabłek, wosku i moreli. Możecie się śmiać, ale zapach przypominał nieco indyjskie danie butter chicken. Za to na podniebieniu lekkie, kwaskowe, wytrawne. Świetnie pijalne. Bardzo dobre+ (91/100).
Progetto Calcarius Hellen Bianco 2018
Zmieniamy odmianę na Greco. Początkowo wydaje się lekko warzywne, ale po chwili pojawia się więcej gruszek i brzoskwiń. Za to w ustach mocno kwaskowe, wręcz intensywnie cytrynowe. Koncentracja jest większa niż w przypadku Bombino, ale całość nie traci nic ze swojej rześkości i żywotności. Bardzo dobre+ (91/100).
Progetto Calcarius Nù Litr Rosa Puglia 2018
W różowym winie znajdziemy tak lubiane przez nas Negroamaro, ponownie w litrowej wersji. Pachnie płatkami róży, truskawkami, kwaskowymi wiśniami, czerwonymi porzeczkami. Usta ponownie świetnie kwaskowe, soczyste i świeżutkie. Bardzo dobre (90/100).
Progetto Calcarius Nù Litr Orange Puglia 2018
Ta pomarańcza powstała w oparciu o szczep Falanghina, którego owoce macerowano na skórkach przez 7 dni w otwartych kadziach. Następnie wino trafiło na kilka miesięcy do stalowych zbiorników. W aromacie ponownie różane, ale pachnące również skórką cytrynową i pomarańczową. Bardziej surowe od poprzedników, wymagające, nieco goryczkowe. Również kwasowość nie jest tak dojmującą, a w finiszu pojawiają się żywe, drapiące taniny. Bardzo dobre (90/100).
Progetto Calcarius Nù Litr Rosso Puglia 2018
Wracamy do Negroamaro, ale już w czerwonej wersji, dojrzewającej w stali. To świetne wino, zachwycające buchającą znad kieliszka owocowością spod znaku wiśni, porzeczek i śliwek, ale wzbogaconą o nuty ziemiste i ziołowe. W palecie chrupkie, rześkie, z przepięknym soczystym posmakiem. Byłoby idealne do pizzy. Znakomite- (92/100).
Progetto Calcarius Hellen Rosso 2018
Odmiana Nero di Troia to naszym zdaniem najciekawszy czerwony szczep Puglii, niestety nie tak często spotykany jak Negroamaro, nie mówiąc już o Primitivo. Dość podobne w wyrazie do poprzednika, choć owoc jest tutaj jeszcze bardziej świeży i kwaskowy. Można doszukać się truskawek, malin i poziomek na przyjemnie świeżym tle. Wprost obłędnie pijalne. Znakomite (93/100).
Progetto Calcarius SoulMate 2017
To jedyne z win, które było starzone w dębie. Odmiana Montepulciano trafiła do nich (a były to duże beczki), aby nieco utemperować jej dziki charakter. W aromacie czujemy nieco wanilii i dymu z jesiennego ogniska, ale usta są już pod dyktando owoców – ciemnych, nieco mrocznych śliwek, z dodatkiem pestek wiśni. Nad wszystkim unosi się zaś stanowczo zarysowana kwasowość, która nie pozwala winu na ociężałość czy nudę. Bardzo dobre+ (91/100).
Cotar
Przechodzimy do Słowenii, na wciąż przez nas słabo poznany płaskowyż Kras. Leży on pomiędzy Zatoką Triestańską, a Doliną Vipavy i słynie ze swojego ponownie wapiennego podłoża, pełnego jaskiń i formacji skalnych. To od niego pochodzi zresztą geologiczny termin „zjawisk krasowych”, czyli rozpuszczania wapiennych skał przez wodę. Rodzina Cotar zajmuje się winiarstwem od mniej więcej 40 lat, obecnie gospodarując na 7,5 hekatarach w miejscowości Gorjansko, oddalonej o 5 kilometrów od morza.
Cotar Vitovska 2017
Ta charakterystyczna dla Krasu odmiana to krzyżówka Prosecco Tondo i Malvazji. Choć historycznie była używana w kupażach, wielu ambitnych winiarzy stawia na jednoodmianowe wina z tego szczepu. W tym wydaniu była ona przez 7 dni macerowana na skórkach. Pachnie orzeźwiająco – cytrynami i jabłkami, jest słoneczne, dziarskie, zawadiackie. Na podniebieniu z nutami skórki pomarańczowej, soczyste i świeże. Przyjemnie żywe, radosne. Znakomite (93/100).
Cotar Malvazija 2017
Winifikacja była identyczna jak w poprzednim winie, ale aromatyczny charakter odmiany przekłada się na jeszcze ciekawszy zapach, w którym znajdziemy kwiaty, cytrusy, ale i suszone siano oraz zioła. Wspaniale kwaskowe, z przepięknie soczystym owocem, fantastycznie rześkie, przenikające do wszystkich zakamarków podniebienia. Świetnie zrobione wino. Arcydzieło- (95/100).
Cotar Crno 2016
Pierwsza czerwień powstaje z odmiany Teran i utrzymana jest w porzeczkowo-ziemistym stylu. Na podniebieniu kwaskowe, świeżutkie, ma się wręcz wrażenie rozgryzania owoców czerwonych porzeczek. Taniny są na niskim poziomie, ale wino nadrabia energią i przyjemnie leśnym, ściółkowym tłem. Gdybyśmy mogli je jeszcze zagryźć lokalną podsuszaną szynką, byłoby rewelacyjnie. Znakomite- (92/100).
Cotar Merlot 2009
Producent hołduje długiemu dojrzewaniu swoich czerwonych win w beczkach (Crno jest tu wyjątkiem), stąd ten Merlot po 2-tygodniowej fermentacji wraz z całym osadem na 10 lat (!) trafił do beczek. W aromacie czujemy ten dotyk dębu, wino wydaje się bardzo suche, skórzane. Ale gdy tylko je spróbowaliśmy, nie mogliśmy się nadziwić skąd w nim tyle fantastycznie świeżego owocu. Pojawia się oczywiście pieprz, ziemistość, delikatne utlenienie, ale dominują wiśnie, śliwki, czarne porzeczki. Dziwne, nie do końca w naszym stylu, ale ciekawe. Bardzo dobre+ (91/100).
Cotar Terra Rossa 2010
W kieliszku znajdziemy mieszankę Merlota, Terana i Caberneta Sauvignon, a winifikacja była bardzo podobna jak u poprzednika, z tym, że wino spędziło w beczkach nieco mniej czasu. Ponownie pojawia się ta skórzana nuta, a owocowość jest ciemniejsza (śliwki, jeżyny, jagody), jeszcze mocniej nasycona i bardziej kwaskowa. Pomimo czasu radosne, z wręcz młodzieńczym wigorem. Znakomite- (92/100).
Nie sposób opisać wszystkich świetnych win, które spróbowaliśmy podczas tego festiwalu, gdyż musielibyśmy o nich opowiadać pewnie przez dobrych kilka miesięcy, a jednak mamy w zanadrzu jeszcze mnóstwo innych materiałów, którymi chcemy się podzielić. Zwłaszcza, że bezpośrednio po zakończeniu pierwszego dnia RAW Wine Berlin udaliśmy się na nieodległy i zorganizowany trochę jako konkurencja, czy może alternatywa festiwal SAW (Sophisticated Artisanal Wines). O nim już wkrótce…