Sandra Tavares i jej wina

Może pamiętacie, że opisując niedawną degustację win od Niepoort Wines wspomnieliśmy, że nie było to jedyne wydarzenie, w którym uczestniczyliśmy tego dnia. Bowiem po szybkiej wymianie kieliszków zasiedliśmy do drugiej tego dnia sesji, którą poprowadziła sama Sandra Tavares.
Jest to jedna z ikon portugalskiego winiarstwa, pochodząca z rodziny o długich tradycjach (sięgających XVI wieku), właścicieli zlokalizowanej niedaleko od Lizbony posiadłości Quinta de Chocapalha. Za sprawą męża, również enologa Jorge Serôdio Borgesa, związała się jednak z Douro. Oboje mieli za sobą pracę dla wielu znanych lokalnych producentów, ale wkrótce postanowili zająć się również produkcją na własną rękę. Tak właśnie w 2001 roku powstał projekt Wine & Soul, ich ukochane dziecko.
Sandra opowiadała, że nie jest łatwo łączyć bycie enologiem w dwóch różnych posiadłościach, oddalonych od siebie o kilka godzin jazdy. Zwłaszcza, że nie chodzi tutaj o doradzanie na odległość, ale o realne, codzienne doglądanie winnic, zbiorów, winifikacji i dojrzewania. Pomijając tak oczywiste sprawy, jak to, że w przypadku Douro jakakolwiek mechanizacja upraw jest bardzo utrudniona, to oba regiony różnią się nawet długością i czasem zbiorów. W Quinta de Chocapalha poszczególne odmiany zbierane są osobno, gdyż każda z nich dojrzewa w innym czasie. Natomiast cechą charakterystyczną Douro są „field blendy”, a więc wina z owoców z krzewów różnych szczepów rosnących obok siebie, przemieszanych na parceli. To sprawia, że trzeba wybrać precezyjny moment na zbiory, tak aby dojrzałość gron była optymalna dla większości z nich. Zbiory są tu krótkie i intensywne. Wyobrażamy sobie ile gimnastyki wymaga od Sandy odpowiednie opiekowanie się obiema posiadłościami.
Co prawda podczas degustacji wina od Quinta de Chocapalha mieszały się z tymi z Wine & Soul, ale my opowiemy o nich osobno.
Quinta de Chocapalha
Posiadłość Quinta de Chocapalha znajduje się jakieś 30 kilometrów na północ od Lizbony. Z 70 hektarów, 46 zajmowanych jest przez winnice. Uprawiane są zarówno odmiany typowo autochtoniczne jak Arinto, Viosinho, Gouveio, Alicante Bouschet, Touriga Nacional, czy Touriga Franca, jak i międzynarodowe: Chardonnay, Sauvignon Blanc, Syrah i Cabernet Sauvignon.
Quinta de Chocapalha Arinto 2017 (39,50 zł – wina do Polski importuje Robert Mielżyński)
Arinto to jak opowiadała Sandra księżniczka w Quinta de Chocapalha. Owoce użyte do tego wina pochodzą z subregionu Alenquer, ze starych 40-letnich krzewów. Gleba tam jest bogata w skamieliny, a wino dojrzewa przez 7 miesięcy na osadzie. Pachnie jabłkami i cytrynami, a w tle rozwijają się przyjemne nuty ziół. Ładnie soczyste, kwaskowe, z długim mineralnym finiszem. Jak na cenę, zaskakująco eleganckie i wyważone. Bardzo dobre- (89/100).
Quinta de Chocapalha Tinto 2015 (45,50 zł)
Jak to zwykle bywa w przypadku czerwonych portugalskich win, mieszanka użyta jest dość skomplikowana, bo obejmuje 45% Tourigi Nacional, 20% Tinty Roriz, 15% Tourigi Franca, 10% Castelão i 10% Alicante Bouschet. Fermentacja odbywa w zmechanizowanych lagares, które mają imitować dawny, tradycyjny sposób winifikacji, gdy winogrona były ugniatane przez stopy poruszających się w rytm muzyki robotników. Następnie wino trafia na 18 miesięcy do używanych francuskich beczek. Otwiera się bogactwem ciemnych owoców (jeżyny, jagody, ciemne wiśnie i śliwki) z dodatkiem nut wanilii i liścia laurowego. Na podniebieniu nasycone, bogate, mocno zbudowane. Brakuje mu za to mocniej zarysowanej kwasowości i wyraźniejszych tanin. Całość wydaje się zbyt „ugładzona”. Bardzo dobre- (89/100).
Quinta de Chocapalha CH Tinto 2015
Najwyższa etykieta posiadłości to już wino jednoodmianowe, zbudowane w oparciu o najbardziej perspektywiczną czerwoną odmianę Portugalii – Tourigę Nacional. Fermentacja ponownie odbywa się w lagares (warto wspomnieć, że Quinta de Chocapalha była pierwszym producentem spod Lizbony, który powrócił do tego tradycyjnego sposobu wyciskania soku z winogron – choć ze względów ekonomicznych zastosowano maszyny). W kolejnym kroku wino trafia na 24 miesiące do baryłek, w połowie nowych. W nosie ciemne, leśne, miętowo-ziołowe. Po chwili zaczynają się rozwijać akcenty fiołków, jeżyn i jagód. Z mocną kwasowością i wypolerowanymi, ale gęstymi taninam. Atramentowe, nieprzeniknione i wciąż młodziutkie. Bardzo dobre+ (91/100).
Wine & Soul
Gdy w 2001 roku w głowie Sandry i Jorge pojawiła się myśl, żeby rozpocząć produkcję win nad rzeką Douro, żadne z nich nie miało tutaj winnic. Początkowo swoje wino produkowali z owoców skupowanych od innych winiarzy, często z parceli obsadzonych przez stare, kilkudziesięcioletnie krzewy (takie siedliska są prawdziwym skarbem regionu). W 2009 roku odziedziczyli 16-hektarową posiadłość Quinta da Manuella, gdzie niektóre krzewy mają ponad 100 lat (!). Do tego, przez lata dołożyli 6 hektarów zakupionych z własnych środków.
Wine & Soul Guru Douro 2015 (146 zł)
Wino pochodzi z pojedynczej parceli obsadzonej przez lokalne odmiany: Gouveio, Viosinho, Rabigato i Códega do Larinho. Odmiany rosną i zbierane są wspólnie, razem też trafiają do beczek, gdzie najpierw fermentują w niskiej temperaturze przez 4 tygodnie, a później dojrzewają na osadzie przez 5 miesięcy. W efekcie powstaje wino bardzo mineralne, woskowe i delikatnie naftowe. Więcej akcentów owocowych pojawia się w ustach, gdzie można dostrzec jabłka i cytryny. Do tego znajdziemy szczyptę beczkowej wanilii i trochę dymu. Całość elegancka, skupiona, bardzo strukturalna. Znakomite- (92/100).
Wine & Soul Pintas Character Douro 2014 (138 zł)
To już typowy dla Douro kupaż około 30 różnych odmian rosnących wspólnie, których krzewy mają nawet 70 lat. Tu fermentacja również odbywa się w lagares, ale w tradycyjny sposób. Winogrona są tak „deptane” nawet do 10 dni. Następnie wino dojrzewa przez 18 miesięcy w beczkach, z tego połowę stanowią nowe baryłki. Z jednej strony jest bardzo soczyste, ale z drugiej ma również sporo ekstraktu i koncentracji. Mieszają się w nim akcenty dymu, roztartej w dłoniach ziemi, przypraw oraz ciemnych owoców (głównie śliwki). Ciała jest naprawdę sporo, wypełnia całe usta, pozostając przy tym żywym i soczystym. Bardzo dobre+ (91/100).
Wine & Soul Pintas 2014 (299 zł)
Flagowe wino posiadłości powstaje z pojedynczej 3-hektarowej parceli, na której rośnie ponad 40 odmian (nie wszystkie są nawet nazwane). Znajduje się ona na wysokości 400-500 metrów, a nachylenie sięga 45º. Co równie istotne, tutejsze krzewy mają 80 lat. Ze względu na niską wydajność tak starych winorośli oraz tarasowe ukształtowanie zbocza wymuszające bardzo małą liczbę krzewów w przeliczeniu na hektar, rocznie produkowanych jest jedynie ok. 5-6 tysięcy butelek tego wina. Spróbowana butelka pochodzi z trudnego rocznika, w którym podczas zbiorów Douro nawiedziły deszcze (dla winiarzy to najgorsza wiadomość – nie dość, że błoto utrudnia zbiory, to winogrona absorbują dużo wody, tracąc koncentrację aromatów i smaków, w ostateczności wilgoć może prowadzić również do rozwinięcia się pleśni). Na szczęście parcela Pintas jest zwykle zbierana nieco wcześniej, więc małżeństwu udało się uniknąć najgorszej pogody. W efekcie powstało wino z lekko konfiturowym owocem, nutami umami, suszonych śliwek, przypraw i ziół. W ustach tłuste, jak bulion gotowany na kościach, nasycone owocem niemal do granic możliwości, bogate i pełne. Szkoda otwierać je teraz, bo tak masywne (a przy tym kwaskowe) wino ma przed sobą co najmniej dekadę dojrzewania. Znakomite+ (94/100).
Wine & Soul Pintas Vintage Porto 2015 (niedostępne w Polsce)
Większość produkowanego porto przechowywanych jest, aby stworzyć sobie wystarczające rezerwy dla produkcji win 20, czy 30-letnich, ale w najlepszych, deklarowanych rocznikach aptekarskie ilości trafiają na rynek. Powstaje z nieodszypułkowywanych gron i czuć w nim pewną szorstkość. Na razie alkoholu jeszcze wystaje, a asystują mu akcenty słodkich śliwek, czereśni i wiśni. W ustach nasycone, bogate, hedonistyczne. Do tego mocne taniny i kwasowość. Wszystko jeszcze niepoukładane, warto na kilkanaście lat odłożyć na półkę. Znakomite (93/100).
Stylistycznie znacznie bardziej podobały się nam wina z Douro. Tutejszy terroir daje wina mocne, nasycone, ale przy tym dalej kwaskowe i świeże. Natomiast pozycja spod Lizbony są bardziej „portugalskie” w charakterze, dobrze zrobione, ale jednak nie wyróżniające się na tle innych czołowych posiadłości środkowej Portugalii.
Jeśli chcecie poczytać jeszcze więcej o Sandrze i jej winach, wejdźcie na blog naszego przyjaciela Sebastiana, który miał okazję odwiedzić Sandrę w Douro.