Karim Vionnet i jego Beaujolais

Udostępnij ten post

Trzeci czwartek listopada to dzień, w którym na półki trafia jeden z najbardziej szumnych tworów winiarskiego świata – Beaujolais Nouveau. Słynne młode wina z Francji zawojowały świat (choć z Polsce od kilku lat muszą walczyć o popularność z wypuszczanymi kilka dni wcześniej „winami świętomarcińskimi”), co odbyło się niestety ze szkodą dla samych winiarzy i regionu, z którego pochodzą. Bo choć Beaujolais to nie tylko Nouveau, to do szczepu Gamay przylgnęła łatka kwasiora pachnącego gumą balonową.


Nie tylko Nouveau

Na szczęście również sami producenci zauważyli, że nie tędy droga i z roku na rok Beaujolais opuszcza coraz więcej klasowych win przeznaczonych nie tylko do natychmiastowego wypicia, ale co może zaskakujące, nawet do leżakowania. Większość z nich pochodzi z północnej części regionu, z jednego z 10 cru, gminnych apelacji, które są tam zlokalizowane. Oznaczenia na etykietach jak Morgon, Fleurie, Moulin-à-Vent, Brouilly czy Juliénas powinny zwrócić Waszą uwagę i jeśli chcecie przekonać się o prawdziwym wiśniowym, soczystym, kwaskowym charakterze Gamay wypatrujcie tych nazw na półkach.

Rozległy region jakim jest Beaujolais (ponad 15 tysięcy hektarów winnic) sprawia, że znajdziemy tam również całą rzeszą niewielkich producentów, nastawionych na niskie zbiory, jakość, a także produkowanie win naturalnych. Jednym z takich freaków jest Karim Vionnet, który w swojej malutkiej 6-hektarowej posiadłości od wielu wytwarza wina wymykające się klasycznemu wizerunkowi Beaujolais. Okazją, aby je spróbować była wizyta Karima w Polsce i degustacja, która została zorganizowana w WINSKY Wine’n’Whisky Bar.


Gamay

Choć odmiana ta kojarzona jest głównie z Beaujolais, to spotykać ją można również w Burgundii, Dolinie Loary (głównie w Touraine) oraz Savoie. Gamay wcześnie wypuszcza pędy, co sprawia, że jego sezon wegetacyjny jest na tyle długi, że sprawdza się nawet w chłodnych regionach jak wspomniana już Loara. Oznacza to jednak, że jest podatny na wiosenne przymrozki. Tradycyjnie szczep jest prowadzony w systemie gobelet, gdzie rosnące pędy są związywane razem nad samym krzewem, tworząc coś na kształt kielicha. Gamay jest odmianą bardzo żywotną, potrafiącą dawać duże plony, stąd tak dobrze rośnie się na ubogich, granitowych glebach w jakie obfituje większość z cru Beaujolais, gdzie winorośle nie mają dostępu do zbyt wielu składników odżywczych, a dzięki temu powstające wina są bardziej skoncentrowane.


Czym jest Beaujolais Nouveau?

Trafiające na rynek w trzeci czwartek listopada, jest winem pochodzącym z najnowszego rocznika. To oznacza, że fermentacja musi być przeprowadzona dość szybko, aby był czas na zabutelkowanie i dostarczenie butelek do sprzedawców. Większość Baaujolais Nouveau powstaje więc przez tzw. macerację karboniczną. Polega ona na umieszczeniu całych owoców w stalowych zbiornikach, które są następnie wypełniane dwutlenkiem węgla. W efekcie grona bez dostępu tlenu, rozpoczynają fermentację wewnętrz samych owoców, a gdy poziom alkoholu osiągnie w nich ok. 2%, skórki zaczynają samoistnie pękać. W tym momencie następuje wyciśnięcie soku i dalsza fermentacja odbywa się bez udziału skórek. Tak powstałe wino charakteryzuje się niską zawartością tanin (które znajdują się w skórkach), oraz typowymi aromatami banana, gumy balonowej czy cynamonu.


Spróbowane wina Karima 

Karim Vionnet Beaujolais Nouveau 2018

Temu młodziakowi na pewno pomógł fakt, że wyjątkowo gorący rocznik przyspieszył zbiory o 3 tygodnie, więc wino miało więcej czasu, aby uleżeć się w butelce. Jest intensywnie wiśniowe i truskawkowe, soczyste, z delikatnymi nutami oranżady i banana. Tanin praktycznie brak, ale za to na kwasowość nie ma co narzekać. W kategorii Nouveau naprawdę nie można mieć do niego żadnych zastrzeżeń. Dobre+ (88/100).


Karim Vionnet Beaujolais Villages „Du Beur Dans Les Pinards” 2017

Nazwa tego wina to trudna do przetłumaczenia gra słów, mówiąca w uproszczeniu, że pijemy wino „od Araba”. Karim ma bowiem północno-afrykańskie korzenie i zupełnie się tego nie wstydzi. Beaujolais Villages, to drugi szczebel jakościowy w regionie, do którego mogą być używane winogrona pochodzące z 39 wyodrębnionych gmin, które nie mają jednak statusu cru. Jeśli owoce pochodzą z pojedynczej gminy, jej nazwa może pojawić się na etykiecie, choć po prawdzie zdarza się to bardzo rzadko.

Ta pozycja była już zdecydowanie inna od poprzednika. Początkowo bardzo ściśnięta, z nutami kiszonki, dopiero po chwili zaczęła pokazywać swoje owocowe, wiśniowe oblicze. W ustach mocno kwaskowe, smakujące żółtymi śliwkami z długim, cierpkim finiszem. Trudne i raczej kulinarne wino, które z przyjemnością spróbowalibyśmy do selekcji zimnych wędlin. Dobre (87/100).


Karim Vionnet Chiroubles Vin de Kav 2017

Chiroubles to już jedno z cru Beaujolais, położone najwyżej z całej dziesiątki, na głównie piaszczystych glebach. Nos  pachnie suszonymi wiśniami, opadłymi liśćmi i suszonymi płatkami róży. Za to usta już bardziej świeże, ładnie kwaskowe, a w finiszu pojawia się nawet nieco żywych tanin. Dobre+ (88/100).


Karim Vionnet Chénas 2016

Kolejne spróbowane cru leży prawie na samej północy regionu i wciśnięte jest pomiędzy bardziej znane Juliénas i Moulin-à-Vent. Jest zupełnie inne od poprzednika, idące w stronę ciemnych nut roztartej w dłoniach ziemi, liści czarnej porzeczki, gruboziarnistego pieprzu. Na podniebieniu dochodzi do tego sporo umami, ziół i garrigue. Niesamowicie ciekawe, powinno idealne pasować do wędzonych wędlin. Bardzo dobre- (89/100).


Karim Vionnet Fleurie 2017

Fleurie to zwykle jedne z droższych cru, a pochodzące stąd wina wyróżniają się (a to zaskoczenie) kwiatowym aromatem. Tu rzeczywiście mamy nieco róży i fiołków, ale też sporo truskawek (nawet nieco konfiturowych). Owocowość jest w tym winie naprawdę pięknie zarysowana, pełna, ale wciąż soczysta i radosna. Ma przed sobą co najmniej kilka lat, a my chcielibyśmy spróbować je do kaczki – może według niedawno opisywanego przepisu. Bardzo dobre+ (91/100).


Karim Vionnet Beaujolais Nouveau 2014

Nouveau to wina przeznaczone do natychmiastowego wypicia, które nie powinno być leżakowane. Okazuje się jednak, że od tej reguły zdarzają się wyjątki. Wyciągnięcie „spod lady” 4-letnie Nouveau (jakby to nie brzmiało) okazało się świetnie zestarzonym winem, idącym w kierunku Pinot Noir. Pachniało suszonymi wiśniami i żurawiną. W ustach nie ostało się nic poza kwasowością, ale wciąż dawało sporo frajdy. Dobre+ (88/100).

Pamiętajcie jednak, że tak ładnie zestarzone Nouveau to wyjątek – jeśli kupujecie te wina, to tylko z najnowszego rocznika.


Wyraźnie widać indywidualne piętno, jakie Karim odciska na swoich winach. To poważne pozycje, wymykające się typowemu wizerunkowi Beaujolais jako prostych, owocowych win. Jedyne, co budzi nasze zastrzeżenia to ich cena, najprostsze pozycje kosztują około 80 zł, a to jednak sporo jak na Gamay.