Degustacja Rodanu w Wine Bureau

Udostępnij ten post

Wine Bureau to jeden z nowych projektów na polskim rynku winiarskim. Stoi za nim kapitał ukraiński w postaci marki Good Wine, która ponoć sprzedaje co trzecią butelkę u naszego wschodniego sąsiada. Trzeba przyznać, że pomysł na biznes (który ma być powtórzeniem już sprawdzonego modelu z Ukrainy), wydaje się być przemyślany. Na razie oferta jest skierowana do innych dystrybutorów i sektora HoReCa, ale najważniejszy plan to otwarcie potężnego jak na rodzime warunki sklepu z winami – odpowiednik w Kijowie dysponuje 4000 etykietami, kącikiem restauracyjnym i delikatesowym. Ten market winiarski biłby na głowę jeśli chodzi o wielkość inne znane marki na polskim rynku i na pewno mógłby na nim namieszać, bo do tej pory po prostu nikt nie wpadł (albo się nie odważył) na pomysł z tak szerokim wyjściem z winami do konsumentów.

Potężna skala wpływa również na ekonomiczny aspekt przedsięwzięcia. Ceny jakie jest w stanie zaproponować Wine Bureau w Polsce wypływają wprost ze skali działalności na Ukrainie i w naszej ocenie są bardzo atrakcyjne. Obecnie w ofercie dostępnych jest ok. 350 pozycji, ale na zamówienie istniej możliwość ściągnięcia innych etykiet z ukraińskiej oferty. Dodatkowo w salonie firmy, według deklaracji ich przedstawicieli, jest możliwość spróbowania wszystkich win z oferty (na razie skierowanej przypominamy do klientów biznesowych).

Oprócz zaprezentowania samego konceptu firmy, podczas degustacji zorganizowanej dla warszawskich blogerów przetestowaliśmy kilka win z południa Doliny Rodanu. W tym królestwie czerwonych win (białe i różowe stanowią niewielki procent produkcji) dominującą odmianą jest Grenache. Wina są zwykle pełne, soczyste, intensywne, co zawdzięczają suchemu i gorącemu klimatowi. Mnogość apelacji przyprawić może o ból głowy – poza winami regionalnymi, na podstawowym poziomie jakościowym mamy ogólną apelację Côtes du Rhône, dalej Côtes du Rhône Villages, spośród zaś tych najbardziej prestiżowych trzeba wymienić ChâteauneufduPape oraz nieco tańsze (a czasem niewiele gorsze) Gigondas, Vacqueyras, Lirac, czy Rasteau.

La Vielle Ferme Blanc Vin de France 2016 to kupaż Bourboulenc, Grenache blanc, Ugni blanc i Vermentino. W zapachu sporo się dzieje, można wychwycić nuty jabłek, słodkich gruszek, siana, mirabelek i ziół. Kwasowość jest intensywna, a sama struktura dość lekka, przynajmniej jak na ten ciepły francuski region. Wino jest świeże, choć ogólne wrażenie psuje nieco goryczkowy finisz. Dobre+ (86/100).
Apelacja Côtes du Rhône obejmuje ponad 30 tysięcy hektarów, ale w ich ramach powstaje zaledwie 6% białych win. Remy Vincent 'Les Lorennes’ Côtes du Rhône Blanc 2016 to mieszanka Roussanne, Grenache, Clairette, Marsanne oraz Viognier. To jednak ostatnia odmiana odcisnęła na winie największe piętno. Mamy więc migdały, miód gryczany a nawet orzechy włoskie. Po chwili do tych ciężkich nut doszły również akcenty kwiatowe. Na języku z poważnym ciężarem, ale i zaznaczoną kwasowością, oraz przyprawowo-pieprznym finiszem. Ten pląsający atleta będzie wdzięcznym towarzyszem wielu dań zwłaszcza tych opartych na maślanych, cięższych sosach. Bardzo dobre- (88/100).

Różowy odpowiednik poprzedniego wina to mieszanina Grenache i Syrah. Na plus Remy Vincent 'Les Lorennes’ Côtes du Rhône Rose 2016 przemawiał fakt, że nie była to landrynkowa pozycja jak zdarza się w przypadku wielu podobnych etykiet. Natomiast brakowało większej intensywności, nos był ziołowy-liściasty, dopiero na podniebieniu pokazało się trochę więcej wiśniowo-poziomkowego owocu i odrobinę za dużo cukru. Dobre+ (85/100).
Przy pierwszym z win czerwonych wróciliśmy do „kurek” (przyjrzyjcie się etykiecie). La Vielle Ferme Rouge Vin de France 2016, a więc Carignan w połączeniu z Cinsault, Grenache oraz Syrah początkowo jest nieco stajenne, a po chwili pojawia się więcej czystych nut wiśniowych. W ustach lekkie, trochę mało wyraziste, brakuje drugiego tła, ale to przykład smacznego, codziennego wina, które nie ma nadmiernych ambicji, w sumie nie ma się czego wstydzić i wielu osobom będzie smakowało. Dobre+ (86/100).
Królewska odmiana południa Rodanu, a więc Grenache, bardzo rzadko jest widziana w czystej, jednoodmianowej wersji. Dlatego zaskoczyła nas obecność w próbowanym zestawie Domaine de Cristia Grenache 2014. Wino okazało się bardzo ciekawe, już lekko ewoluowane, pełne nut suszonego różanego bukietu, wiśni, skóry, suszonych pomidorów. Na podniebieniu bardziej świeże, tu idziemy w stronę akcentów znanych często z Pinotów, a nie Grenache – igliwie, jeżyny, lukrecja. Naszym zdaniem było to najciekawsze i najlepsze wino wieczoru. Bardzo dobre+ (91/100).

Typowa dla Rodanu mieszanka odmian to popularne GSM, czyli Grenache, Syrah oraz Mourvèdre, którą użyto do produkcji Famille Perrin Côtes du Rhône Villages 2015 – bardzo poprawnego wina, które jednak nie wspina się na wyżyny. Znajdziemy w nim ciemne wiśnie, zioła (tymianek i ziele angielskie), śliwki oraz lukrecję. Ułożone jak angielski gentleman, podchodzi do nas z rezerwą, wszystko wydaje się być w nim od linijki, ale też jego zachowaniu nie można nic zarzucić. Bardzo dobre (90/100).

O słynnym papieskim winie Châteauneuf-du-Pape można by napisać książkę, dlatego chętnych zapoznać się z jego historią bliżej zachęcamy do naszego wpisu o Domaine de NalysDomaine de Cristia Châteauneuf-du-Pape Cristia Collection 2015 to Grenache uzupełnione o 15% Syrah. Dzieje się w nim sporo, znajdziemy i dojrzałe wiśnie, i czerwone porzeczki, maliny, śliwki, liść laurowy czy czarny pieprz. Wino jest skoncentrowane, ale nie napakowane, ma sporo przestrzeni oraz silne taniny. W tym momencie młodziutkie, chętnie wrócilibyśmy do niego za 3-4 lata. Bardzo dobre (90/100).

Czy Wine Bureau ma szansę na sukces? Jeśli patrzeć przez pryzmat samych win, to wywarły na nas pozytywne wrażenie. Może nie były to pozycje wystrzałowe, zwalające z nóg i takie, o których pamiętać będziemy przez kolejne tygodnie, ale też przecież nie do końca o to chodzi, gdy chce się dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców. Na pewno będziemy trzymali rękę na pulsie i informowali Was o rozwoju tego projektu.