Lidl – jesienna oferta

Udostępnij ten post

Mają rozmach! Tak najkrócej można podsumować nową ofertę Lidla i degustację, podczas której została ona zaprezentowana. Ponad pięćdziesiąt butelek do spróbowania (z tego każde z czerwonych zarówno z karafki jak i z butelki), profesjonalne kieliszki degustacyjne (Riedel Syrah), a do tego prawdziwy hit jakim jest debiut trzech polskich win w bardzo prokonsumenckiej cenie 29,99 zł.

Jednak gdy przebijemy przez tę fasadę, to nie sposób nie zauważyć kilku mankamentów. Po pierwsze, nie do końca rozumiemy cel łączenia ze sobą selekcji win węgierskich, francuskich i polskich. Po drugie, wina mają trafić do sklepów w trzech różnych turach (6 października, 20 października, 3 listopada), co w połączeniu z już przysłowiowym chaosem jakim charakteryzują się winne półki w Lidlach jest prostym przepisem na pomieszanie z poplątaniem. Po trzecie, (już po sprawdzeniu całości oferty) okazało się, że średnia naszych ocen wyraźnie się obniżyła w stosunku do poprzednich ofert prezentowanych przez sieć.

Biorąc pod uwagę skalę degustacji i wspomniane trzy terminy wprowadzania jej do sklepów postanowiliśmy tym razem skupić się jedynie na polecanych przez nas winach.


Zacznijmy od polskich butelek, bo już sam fakt wprowadzenia ich na półki jest wydarzeniem wartym uwagi. Nie chodzi tu bowiem o anonimowego producenta, ale o wina od jednej z bardziej rozpoznawalnych polskich winnic – Srebrna Góra. Znajduje się ona na krakowskich Bielanach, na wzgórzu nieopodal klasztoru kamedułów. Obejmuje łącznie 28 hektarów, choć jeszcze nie wszystkie z nich zajęte są przez owocujące winorośle. Specjalnie dla Lidla Srebrna Góra wyprodukowała partę win oznaczonych jako „Polska” dostępnych w trzech wersjach – białe, różowej i czerwonej. Naszym zdaniem zaprezentowanie tych butelek w dyskontach to strzał w dziesiątkę, bo to jeden ze sposobów na zwiększanie popularności polskich win. W końcu też dostajemy te butelki w cenie, która może skłonić do zakupu większą liczbę osób.

zrzut-ekranu-2016-10-11-o-22-31-23Same wina nie przynoszą zresztą wstydu. Nam najbardziej smakowała biała wersja. Srebrna Góra Polka białe 2015 (29,99 zł) to kupaż Johanitera, Solarisa i Hibernala. Jest bardzo aromatyczna, nieco oranżadowa, ale utrzymana w ryzach. Świeża z wyczuwalnym cukrem, ale nie popadająca w zbytnią słodycz. Przyjemne wino, szkoda że nie trafiło do sklepów w pełni lata, bo byłoby hitem na taras. Dobre+. Najmniej smakowała nam wersja różowa, a jeśli chodzi o Srebrna Góra Polka czerwone (29,99 zł), to z dwóch dostępnych wersji (2014 i 2015), młodszy rocznik jest bardziej owocowy ale jeszcze nieokrzesany, a starszy już nieco bardziej ułożony, rustykalny, warzywny. Oba stanowią zresztą dość typowy przykład polskich czerwonych win, trochę suchych, niezbyt mocno skoncentrowanych, odrobinę zielonych. Warto spróbować, bo dobre wino z naszego kraju może się już nie powtórzyć w tej cenie.


img_9782Niestety rozczarowały białe wina z Węgier w wersji innej niż typowo słodkie. Na uwagę (poza znaną już z Lidla etykietą Dereszla Tokaji Furmint) zasługuje Dubicz „Friz” Mátrai Hárslevelu 2008 (24,99 zł). To wino mające na karku już 8 lat i pachnące adekwatnie do wieku. Mamy tu sporo nut kandyzowanych owoców, moreli i miodu. W ustach za to znacznie bardziej owocowe, cukier jest jedynie delikatnie zaakcentowany. Bardzo ciekawe i nietypowe. Warte spróbowania. Bardzo dobre-.

Spośród węgierskich czerwieni polecamy Wam trzy pozycje. Szeleshát Szekszárdi Syrah 2013 (29,99 zł) choć jest dość prosty, to zasługuje na uwagę przez czystość owocu i szczerość, którą w winie lubimy. Charakter odmiany nie jest tu przesłonięty przez niepotrzebne użycie beczki. Wszystko (łącznie z delikatną pieprznością Syrah) jest na swoim miejscu. Dobre+.

Wekler Szekszárdi Cabernet Franc 2013 (24,99 zł) to wino grające w podobnej lidze, też fajnie odwzorowujące nuty Franca, czyli porzeczka, ziemistość i przyprawy. W ustach do tego mamy skórę, drewno i nieco za dużo beczki. Owocowość nie jest do końca dojrzała i gdzieś w ustach delikatnie wszystko się rozjeżdża, ale takie chłopskie, rustykalne wino trafia w nasze gusta. Dobre+.

img_9786Najlepszym (ale i najdroższym wyborem) jest Tamás Günzer Villányi Bocor Cuvée 2013 (49,99 zł). Mamy w nim bardzo dojrzałe wiśnie i czereśnie, do tego odrobinę żwiru i ziół. Co prawda taniny są odrobinę zbyt drewniane, ale wino broni się soczystością owocu. Dobre+.

Z win słodkich pojawi się ponownie dobrze przez nas ocenione ostatnio Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos (59,90 zł) i to w lepszym roczniku niż ostatnio (2010 zamiast 2009). Jednak jeszcze ciekawsze jest Hétszőlő Tokaji Fordítás 2003 (29,99 zł), a więc bardzo rzadko spotykany rodzaj wina w Tokaju powstający przez płukanie już raz użytego aszú. W efekcie otrzymujemy wino co prawda mniej skoncentrowane i słodkie, ale za to dostępne w znacznie przyjaźniejszej dla portfela cenie. Tu dodatkowo ma już 13 lat i choćby z ciekawości jak smakuje tak stary Fordítás, warto pokusić się o jego zakup. Otrzymujemy wino pachnące nutami suszonych owoców i spadów jabłkowych. W smaku oczywiście już ewoluowane, ze sporą dawką orzechowego utlenienia ale też znacznie bardziej żywe i świeże niż wskazuje zapach. Bardzo dobre.


img_9764Przechodząc do win z Francji, już pierwsze sprawiło sporo frajdy. Lacheteau Samur Brut NV (22,99 zł) pochodzi z Doliny Loary i gra na ładnej, mocnej, kwasowej nucie. Można narzekać, że co prawda stara się ona przykryć wątłe ciało, ale z dodatkiem delikatnych akcentów jabłkowych i drożdżowych wino może się naprawdę podobać. Dobre.

Prostym, ale typowym dla odmiany i czystym zarówno w nosie jak i w smaku winem jest Ph. Bouchard & Cie Pays d’Oc Sauvignon 2015 (17,99 zł). Mamy tu akcenty zielonych jabłek i trawy, nie za dużo koncentracji, ale ładną kwasowość. Dobre.

Z dwóch wprowadzonych w tej samej samej cenie Rieslingów Grand Cru z Alzacji lepsze wrażenie zrobił J. P. Mueller Altenberg de Bergbieten Riesling 2013 (39,99 zł). Można wyczuć nuty woskowe i miodowe, a także dawkę mineralności. W ustach niestety nie idzie to w parze z większą koncentracją, którą można by oczekiwać od wina tej kategorii. Dobre-.

Kilka pierwszych czerwonych win bardzo rozczarowało i dopiero przy Château La Reyne Cahors Malbec 2015 (24,99 zł) można było odetchnąć. Konfiturowy, przesmażony ciemny owoc, z dodatkiem delikatnych akcentów kwiatowych w połączeniu z ładną soczystością o mocnymi taninami tworzą udaną kompozycję. Dobre.

img_9800Spośród Bordeaux nie urzekło najdroższe wino degustacji, czyli Château Desmirail Margaux Grand Cru Classé 2013 (99 zł). Za to ze znacznie niższej półki cenowej warto sięgnąć po Château Ponchemin Bordeaux Cuvée Emma & Alexia 2012 (22,99 zł). To bardzo dobry przykład codziennego wina, które warto otworzyć do obiadu. Jest tu wszystko czego można by się spodziewać po tanim winie z Bordeaux – nuty porzeczek, ziół, z małym dodatkiem żwiru. W smaku dochodzą do głosu trochę zbyt suche taniny. Dobre.

Najlepszą czerwoną butelką spośród całej selekcji (patrząc na Węgry jak i Francję) było Cave de Tain Hermitage 2014 (89,90 zł). W nosie dojrzałe, śliwkowe nuty podbite są odrobiną wanilii. W ustach ładnie świeże, delikatnie kwaskowe i nieźle skoncentrowane. Gdyby kosztowało 20 zł mniej byłby to prawdziwy hit. Dobre+.