Perełki z Wiednia – od Wieningera

Udostępnij ten post

Jeśli śledziliście nasze profile na Facebooku i Instagramie, to pewnie wiecie, że przez ostatnie dwa tygodnie byliśmy na wakacjach. Już z powrotem w Warszawie dochodzimy powoli do siebie i układamy w głowach wszystkie przeżyte momenty, rozmowy z ludźmi, których poznaliśmy, migawki z odwiedzonych miejsc. Założony plan zrealizowaliśmy w 100% – podczas wyprawy odwiedziliśmy dziewięciu producentów i teraz stopniowo chcielibyśmy podzielić się z Wami naszymi emocjami i opisać próbowane wina.

_DSC3320

Pierwszym przystankiem okazał się Wiedeń. Skąd taki wybór? Po pierwsze zdecydowały względy komunikacyjne. Do Włoch, które były naszym finalnym celem podróży ruszyliśmy w piątek po pracy i nie odważyliśmy się na bezpośrednią podróż. Po drugie, Wiedeń to jedno z ciekawszych winiarskich miejsc na mapie Austrii. Nie wszyscy turyści zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że w granicach austriackiej stolicy znajdują się winnice i działają prężni producenci. Winorośle były tu już uprawiane w czasach rzymskich, poprzez średniowiecze i nowsze czasy. Wówczas samo miasto miało oczywiście mniejsze granice i winnice znajdowały się dość daleko na obrzeżach. Stopniowo zamieszkały obszar ulegał zwiększeniu, aż w końcu doszło do sytuacji, jaką mamy dziś, gdzie choćby kilkadziesiąt metrów od granic obrośniętego krzewami winorośli Nussbergu znajduje się jedna z najbardziej luksusowych dzielnic mieszkalnych Wiednia. Zresztą wystarczy przejechać się którymś z północnych wiedeńskich mostów i zerknąć na północy zachód, a Waszym oczom ukażą się malownicze zbocza Lasu Wiedeńskiego (przez który w 1683 roku przedzierał się Jan III Sobieski aby zaskoczyć oblegających Wiedeń Turków), porośnięte równymi rzędami winorośli.

_DSC3340

Zdecydowaliśmy się na odwiedzenie największej gwiazdy nie tylko regionu, ale i jednego z wyróżniających się winiarzy w całej Austrii – Fritza Wieningera (w Polsce jego wina importuje Mielżyński). Prowadzeni przez export managera, Alfa, mieliśmy niewątpliwą przyjemność (i jednocześnie wyzwanie) zdegustowania pełnego portfolio Wieningera, a nawet kilku niespodzianek, o których również Wam opowiemy. Trzeba przyznać, że Alf zaskoczył nas otwierając wszystkie butelki, ale jednocześnie dało nam to niespotykaną szansę poznania stylu i charakteru win Fritza.

Wieninger posiada obecnie niemal 52 hektary winorośli, zlokalizowanych po obu stronach Dunaju (Nussberg na prawym brzegu oraz Bisamberg na lewym). Fritz zdecydował się na przejście na uprawę biodynamiczną (jedynie podstawowe etykiety powstają w wersji „bio” i „zwykłej”, gdyż nie wszystkie zakupione w ostatnich latach parcele przeszły pełną konwersję) i należy do stowarzyszenia Respekt o którym wspominaliśmy przy okazji posta o Clemensie Buschu.

_DSC3393Ze względu na rozmiar naszej degustacji poświęcimy jej dwa wpisy. Dziś skupimy się na winach białych.

_DSC3417Jako pierwszy do kieliszków powędrował najpopularniejszy austriacki szczep – Grüner Veltliner. Wiener Grüner Veltliner 2015 (9 eur – podajemy ceny detaliczne przy zakupie bezpośrednio u producenta) powstaje z owoców z obu posiadłości Wieningera. W nosie nie jest zbytnio aromatyczny, czujemy delikatne jabłka i gruszki z dodatkiem ziół. W ustach zaznaczona kwasowość i krystaliczna czystość górskiego potoku. Na pierwszym miejscu mamy mineralność, a nie owoc. Dobre+. Bardziej owocowy był za to Herrenholz Grüner Veltliner 2015 (11 eur), który pochodzi z pojedynczej, piaskowej parceli na Bisambergu. Tu wyraźnie można było wyczuć zielone, soczyste jabłka. W ustach, poza akcentami spotykanymi w poprzedniej butelce, pojawia się pierzność tak charakterystyczna dla odmiany. Bardzo dobre-. Pięknie było poczuć, jak ekspresja szczepu zmienia się zalezności od siedliska. Nussberg Grüner Veltliner 2015 (11,50 eur) to bowiem uderzenie mineralności przechodzącej nawet w finiszu w nuty słone. Czyste, kamienne, oszczędne, ale przy tym bardzo napięte, z wysoką kwasowością. Bardzo dobre. Kaasgraben Grüner Veltliner 2015 (19 eur) to z kolei wino pochodzące z owoców z późnego zbioru (koniec października). Gra na równoważeniu się przeciwieństw. Z jednej strony czyste, z drugiej pojawia się gęstsza struktura. Owocowość wpada w nuty morelowe, kwasowość jest nieco niższa, ale całość majestatyczna, poważna. Bardzo dobre-. Najbardziej prestiżowy z Grünerów Wieningera to Preussen Grüner Veltliner 2015 (25 eur), pochodzący z parceli znajdującej w centralnej części Nussbergu, której nazwa wzięła się z tego, że ponoć przed bitwą pod Wiedniem tutaj swój namiot rozbił generał dowodzący niemieckim kontyngentem. Do oficjalnej sprzedaży trafi we wrześniu, na razie jest jeszcze młodziutki. Struktura jest elegancka, ale w tym momencie poza maślano-ziołowymi nutami niewiele więcej da się odczytać z tego wina.

 

Najbardziej charakterystycznym winem dla regionu wiedeńskiego jest Gemischter Satz. Historycznie robili je okoliczni winiarze z tego, co akurat uprawiali na winnicy. Wszystkie odmiany zbierane były mniej więcej w tym samym czasie i winifikowane razem. Liczba używanych szczepów osiągała nawet dwucyfrowe liczby. Niestety takie wina nie cieszyły się nadmiernym szacunkiem i kojarzone były jako proste trunki rozlewane w prowadzonych przez winiarzy karczmach (heuriger). W drugiej części naszej opowieści o Wieningerze opiszemy Wam również ten typowy dla regionu element winnego krajobrazu. Wracając do Gemischter Satz to ich renoma była na tyle kiepska, że Fritz pierwszy rocznik stworzonego w ten sposób wina bał się tak nazwać i po prostu zabutelkował je jako Nussberg Alte Reben 1999. Wino odniosło duży sukces, a dzięki temu Fritz uważany jest za jednego ze współtwórców odrodzenia tego stylu w Wiedniu. Dziś producentów wypuszczających poważne Gemischter Satze jest już co najmniej kilkunastu, a od 2013 doczekały się one nawet własnej apelacji. Zgodnie z jej wymogami do produkcji muszą być użyte co najmniej trzy odmiany, udział żadnej nie może przekraczać 50%, ani nie może być niższy niż 10%.

Wiener Gemischter Satz DAC 2015 (9,90 eur) to ponownie wino pochodzące z parceli leżących po obu stronach Dunaju. Pachnie owocowo, delikatnie słodko. Można wyczuć jabłka i mirabelki. Usta świeże, bardzo soczyste. Jest lekkie i przy tym bardzo pijalne. Bardzo dobre-. Wiener Gemischter Satz Bisamberg DAC 2015 (14 eur) jest wytwarzany jedynie z Chardonnay, Wiessburgundera oraz Gruburgundera. Gęstszy od poprzednika, smakujący melonem i ziołami. Z kwasowością, która początkowo nie zachwyca, ale objawia się w pełni w długim, kilkuminutowym finiszu. Bardzo dobre. Rosengartl (parcela na Nussbergu) była niegdyś najdroższą winnicą w całym imperium austriacko-węgierskim. W składzie Wiener Gemischter Satz Rosengartl DAC 2015 (25 eur) mamy Grüner Veltlinera, Weissburgundera, Neuburgera, Traminera i Rieslinga. Zapach jest piękny, bogaty, pełen płatków róży, kwiatów i gruszek. Usta pełne, skupione, ale i pieprzne w finiszu. Tu pojawiają się również morele i brzoskwinie. Znakomite-. Na sam koniec tej serii spróbowaliśmy emblematycznego wina Wieningera – Wiener Gemischter Satz Nussberg DAC 2014 (21 eur). Etykieta dopiero co etykieta wyróżnienie Decentera jako najlepsze austriackie białe wino. Użytych odmian jest aż dziewieć – Weissburgunder, Neuburger, Welschriesling, Grüner Veltliner, Sylvaner, Zierfandler, Rotgipfler, Traminer, Riesling. Do tego 25% wina fermentuje w dużych dębowych beczkach. Mamy tu delikatne akcenty miodowe, słodkie jabłka, morele. W ustach rewelacyjna budowa, mocne, skoncentrowane ciało. Jakby tego było mało wino jest czyste, mineralne, kamienne. W finiszu również akcenty korzenne. Piękne wino, znakomite+.

_DSC3457Wieninger wypuszcza na rynek również dwie etykiety Rieslinga. Wiener Riesling 2015 (9,90 eur) mogłaby być butelką dla kogoś, kto chciałby poznać charakter odmiany. Kwaskowe, lekkie, z nutami antonówek i cytryn. Mocny, mineralny finisz. Bardzo dobre+. Nico mnie smakował nam Nussberg Riesling 2015 (18 eur), głównie za sprawą wyczuwalnych nut redukcyjnych. Usta już lepsze, mineralne, długie i wyraziste. Bardzo dobre-.

_DSC3483Oprócz Gemischter Satzów Wieninger słynie ze swoich Chardonnay. Chardonnay Classic 2015 (9,50 eur) dojrzewał jedynie w stali. Czujemy ananasa, cytrusy i jabłka. Kwasowość jest uśredniona, a wino bardzo dobrze wykonane i choć niezbyt ekspresyjne, to pijalne. Świetnie sprzedaje się w restauracjach i wcale się nie dziwimy, bo jest to butelka uszyta pod konsumenckie gusta. Dobre+.  Chardonnay Select 2014 (21 eur) pochodzi głównie z Bisambergu, z najchłodniejszych parceli, 35% wina fermentuje w beczkach (z tego 25% w nowych), a następnie całość dojrzewa dalej w dębie. Mamy tu wyraźne nuty palonego masła, cebuli i herbatników, utrzymujące się zarówno w ustach jak i w nosie. Ta etykieta to nie nasza bajka, wino jest ściśnięte i zdecydowanie za młode. Dobre+. Najwyższa z etykiet Chardonnay Grand Select 2013 (44 eur) jest winifikowana w jeszcze inny sposób. Wyciśnięty sok fermentuje najpierw w stali, a później w całości w beczkach (40% nowych). Tam też dojrzewa przez mniej więcej 24 miesiące. W efekcie pachnie dojrzałymi gruszkami w syropie, z dodatkiem wosku. Usta wyważone, nie za ciężkie, z dobrą strukturą. Poważne wino, ale do odłożenia na 4-5 lat. Bardzo dobre.

_DSC3488Wieninger jest również (od 2013) właścicielem winnicy Wiengut Hajszan Neumann i dzięki uprzejmości Alfa spróbowaliśmy kilku pozycji z tej stajni rozrastającego się imperium Fritza. Hajszan Neumann Gemischter Satz Nussberg 2015  pochodzi z bardzo chłodnych parceli. Paradoksalnie przy postępującym ociepleniu jest to duży plus. W nosie wino jest skryte, zamiast owocu wyczulane są akcenty cebulowe. Usta czyste, rześkie, bardzo pijalne. Dobre+. Hajszan Neumann Steinberg Riesling 2015 pochodzi dla odmiany ze stromego stoku otoczonego przez las. Strzelisty, kwaskowy, z długim, mocnym finiszem. Szczupły, ale i bardzo czysty. Bardzo dobre-. Kolejne dwie pozycje to było już wariactwo, obie etykiety nie są nawet w sprzedaży. Pierwszą okazał się Gemischter Satz fermentujący pięć miesięcy na skórkach w cementowych jajach, a następnie dojrzewających kilka miesięcy w starych barriques. Niesiarkowany i niefiltrowany. W efekcie mamy nuty suszonych owoców, kiszonych ogórków, płatków kwiatów i gruszek. Usta za to lekkie, soczyste, a w finiszu pojawiają się taniny (!). Bardzo dobre-. A jakby tego było mało Alf nalał na jeszcze jedną perełkę. Był to kupaż Traminera i Gewürztraminera będący nieskażoną żadną ludzką interwencją esencją tych odmian. Tak czystych nut różanych nie czuliśmy w bodajże żadnym próbowanym winie. Do tego w ustach paradoksalnie kwaskowe i świeże. Piękne, znakomite.

Po spróbowaniu tych osiemnastu (sic!) win w doskonały sposób rozumieliśmy na czym polega klasa Wieningera. Zakres przyznanych przez nas ocen pokazał powtarzalność i konsekwencję w budowaniu jakości butelek. Z tym większym apetytem po kilkunastu-minutowej przerwie zasiedliśmy do degustacji czerwonych pozycji. Ale o nich już w kolejnym poście…