Wina Domaines Baron de Rothschild w Vininova

Amsechl, Salomon, Karl, James oraz Nathan. To imiona pięciu braci, którzy na przełomie XVIII i XIX wieku stworzyli trwającą do dziś dzień potęgę rodziny Rothschildów. Podwaliny pod nią położył już ich ojciec, Mayer Amschel, frankfurcki Żyd, który rozpoczynał od handlu antykami, a po kilku latach stał się nadwornym bankierem księcia Hesji-Kassel, Wilhelma IX. Rodzina dobrze wykorzystała szansę, jaką dla finansjery były wojny napoleońskie. Dostarczała zaopatrzenie dla wojsk antynapoleońskiej kolacji, finansowała szmuglowanie na kontynent towarów z objętej blokadą morską Anglii. Śmiało można powiedzieć, że Rothschildowie stali się biznesowym fundamentem sił zjednoczonych przeciwko Cesarstwu Francuskiemu.
Następnie, po upadku Napoleona pośredniczyli w wypłacie nałożonych na Francję kontrybucji, jednak prawdziwą fortunę zyskali, gdy zaangażowali się w ryzykowną inwestycję w angielskie obligacje. Ta operacja, którą śmiało można nazwać po prostu spekulacją, okazała się olbrzymim sukcesem i ugruntowała sławę rodziny. Przez cały XIX wiek umiejętnie popierali monarchie Świętego Przymierza, stając się w oczach społeczeństwa „szarymi eminencjami” europejskiej sceny politycznej.
Osiągnięta przez nich pozycja w połączeniu z żydowskim pochodzeniem, zaangażowaniem w emancypację swoich braci w wierze sprawiała, że obrosła wokół nich swoista legenda o rzekomym sterowaniu przez nich bez miara całym światem.
Rothschildowie wiedzieli, że podstawą oszczędzania jest dywersyfikacja inwestycji. Dlatego zaangażowali się w wiele projektów, w tym między innymi w winiarstwo. Warto zauważyć, że w rekach dwóch gałęzi rodziny znajdują się dwie z pięciu posiadłości sklasyfikowanych jako Premier Cru Claseé w Bordeaux – Château Lafite Rothschild oraz Château Mouton Rothschild. A to tak naprawdę jedynie wierzchołek góry lodowej, o czym mogliśmy się przekonać na zorganizowanej przez Vininova degustacji win Domaines Baron de Rothschild.
Rozpoczęliśmy od musującego, wspólnego projektu obu gałęzi rodziny – Champagne Barons de Rothschild Brut NV (259 zł). Wino stanowi kupaż 65% Chardonnay, uzupełnionego o Pinot Noir i przez co najmniej 3 lata dojrzewało na osadzie. W nosie intensywne akcenty jabłkowej skórki oraz świeżego chleba. Usta z bardzo wysoką kwasowością, wyraźnie wytrawne. Tutaj na pierwszym planie mamy nuty drożdżowe, a owoce schowane są w tle. Całość mocna, wyrazista, bardzo dobra.
Poza winnicami we Francji, Rothschildowie zaangażowali się w produkcję wina w Ameryce Południowej. W Argentynie u schyłku ubiegłego wieku weszli w kooperację z miejscowym przedsiębiorcą Nicolasem Catena. Catena wniósł do spółki ziemię, Rothschildowie wspomogli go kapitałem, a efektem współpracy stała się winiarnia Bodegas Caro. Aruma Malbec 2014 (56 zł) pachnie wiśniami oraz czarnymi porzeczkami. W ustach z niską kwasowością i taninami. W finiszu pojawiają się nuty ziołowe. Proste, owocowe, ale bez pazura i werwy. Dobre. Lepsza okazała się Amancaya Malbec Cabernet Sauvignon 2012 (73 zł). Tutaj czuć użycie beczki (w poprzednim winie mieliśmy jedynie stal). Wyczuwamy więc wanilię, dym z ogniska i akcenty wędzone. W ustach wino ponownie miękkie, utrzymane w owocowym stylu. Jednak w przeciwieństwie do poprzednika, pojawia się tanina i przyjemny, pieprzny finisz. Dobre+.
Viña Los Vascos to dla odmiany przedsięwzięcie Rothschildów zlokalizowane po drugiej stronie Andów, w Chile, w Dolinie Colchagua. Los Vascos Sauvignon Blanc 2013 (44,90 zł) w nosie pachnie jak typowe wino z tej odmiany pochodzące z Nowego Świata. Mamy więc agrest, zioła, siano, trochę cytrusów. W ustach z niską kwasowością i koncentracją. Całość jest odświeżająca, ale winu brakuje wypełnienia. Może już nieco podstarzały rocznik robi swoje? Dobre. Podobne jest Los Vascos Chardonnay 2014 (44,90 zł). Choć zamiast ziół, pierwsze skrzypce grają jabłka i cytryny, to również i to wino ma problem z niską koncentracją oraz brakiem głębszego wyrazu. Dobre. Los Vascos Cabernet Sauvignon 2012 (44,90 zł) to nuty papryki, liści porzeczki z dodatkiem śliwek. W ustach zbyt mocno przypomina soczek – przez brak tanin i niską kwasowość. Dobre-. Najlepszym z win z Chile jest Los Vascos Grande Reserve 2012 (68 zł), które również stanowi 100% Caberneta Sauvignon. Wino spędziło rok w beczkach, z których połowa stanowiły nowe baryłki, głównie z francuskiego dębu o średnim stopniu wypalenia. Ma więcej słodyczy, wanilii, liścia laurowego. Owocowość niestety jest nieco zagubiona, przesłonięta przez beczkowe nuty, ale wino broni się dobrą koncentracją i pojawiającymi się w finiszu taninami. Dobre+.
Po opuszczeniu Nowego Świata przenieśliśmy się do Langwedocji, gdzie własnością rodziny jest posiadłość Domaine d’Aussières w apelacji Corbières. Aussières Blanc 2014 (49,90 zł) to tak naprawdę czyste Chardonnay, o mało rozbudowanym, skrytym nosie. Choć nie można mu odmówić świeżości, to usta są zbyt płytkie. Dobre-. Ciekawsza okazała się bliźniacza butelka Aussières Rouge 2011 (49,90 zł). Tutaj dominującą rolę odgrywa Cabernet Sauvignon (w zależności od rocznika 70-75%), który uzupełniony jest o Syrah. Wino jest proste, wręcz rustykalne, niezbyt dojrzałe. Jest w nim trochę zieloności, nienachalny owoc, lekkie taniny. Mamy tu wszystko, czego można oczekiwac od codziennego wina, jednak cena zaproponowana za takie wrażenia jest niestety mocno nieproporcjonalna. Dobre. Teoretycznie lepsze, apelacyjne Blason d’Aussières Corbières 2012 (66 zł) nie zachwyciło. Typowy dla Langwedocji kupaż Grenache, Syrah. Mourvèdre oaz Cinsault jest nijakii. Nie ma ani silnego owocu, ani mocnej struktury, całość gdzieś się rozlewa, zanika. Średnie.
Na koniec przyszedł czas na Bordeaux i etykiety z serii Légende. Légende Blanc 2014 (58 zł) to wino o akcentach siana, pokrzywy, agrestu. Codzienne, proste, niezbyt rozbudowane i ponownie okraszone nieadekwatną ceną. Dobre. Légende Bordeaux 2012 (58 zł) jest oparte o Merlota i w ładnym, świeżym nosie ma trochę kredy oraz porzeczkę. Usta ponownie z niską kwasowością, słabym owocem. Uderza dysharmonia pomiędzy wiele zapowiadającym zapachem, a rozczarowującym smakiem. Średnie. Légende Medoc (89 zł) to najpoważniejsze wino z tej trójki. Mamy tu typowe, podstawowe Bordeaux. Jest trochę słodkawego owocu, są mocne, nawet nieco za suche taniny, akceptowalna koncentracja. Wino jest przyjemne, smaczne i z chęcią można byłoby je podać do codziennego obiadu, gdyby kosztowało 30% swojej ceny. Dobre+.
Tym razem lepiej zaprezentowały się wina z Nowego Świata, co dla nas zagorzałych wyznawców europejskiego winiarstwa, było zupełnie nieoczekiwanym wynikiem. Niemal we wszystkich butelkach uderzała niestety nierównowaga pomiędzy zawartością, a ceną. Może to jednak polityka rodziny Rothschildów, którzy i w tym wypadku pokazują jak należy zarabiać pieniądze…