Dolina Rodanu vs. Bordeaux w Winnice.eu

Winnice.eu to projekt, o którym opowiadaliśmy w poprzednim roku kilka razy. Mieliśmy okazję przetestować niemal pełne spektrum ich oferty i wzbudziła ona w nas bardzo ciepłe uczucia. Połączenie dyskontowych cen ze świetną selekcją butelek zaowocowało iście wybuchową mieszanką. Potrzeba nam więcej takich importerów, którzy wyszukują nisze, mniej znane regiony i nie boją się powalczyć z dyskontami na ich poletku cenowym. W nowym roku Winnice.eu poszerzyły zarówno sam asortyment, jak i zakres cenowy, a my ponownie zjawiliśmy się w ich sklepie w Forcie Okęcie, na degustacji zatytułowanej Dolina Rodanu vs. Bordeaux prowadzonej prze Jurka Moskałę (Winne okolice).
Już kilka razy deklarowaliśmy, że nie jest nam po drodze z różowymi winami. Będące zdawałoby się tworem leżącym gdzieś pośrodku między bielą a czerwienią, niedookreślonym, nie wzbudzały naszego zainteresowania. Jednak po spróbowaniu Orélie Rosé Ardèche 2015 (21,50 zł) posypujemy głowy popiołem. Ten kupaż Gamay, Grenache oraz Syrah zaskakuje już kolorem, któremu bliżej do lekkich win czerwonych niż do typowych róży. Idąc zaś dalej – w nosie mamy lekką poziomkę i wisienki, a za to ani za grosz landrynkowej słodkości. Owoce są bardzo rześkie i świeże. W ustach o ładnie zarysowanej, ale i niezbyt wysokiej kwasowości i co więcej delikatnych taninach. Wino, które z przyjemnością wypijemy na tarasie, ale i podamy do lekkiej wiosennej sałatki, czy nawet pieczonego łososia. Świetne, orzeźwiające, żywe i żwawe. Świetny strzał importera. Bardzo dobre-.
Po przejściu do win czerwonych mieliśmy okazję przetestować trzy butelki pochodzące od spółdzielni Las Vignerons de Valleon z Doliny Rodanu. Saint-Pantaleon Les Vignes Côtes du Rhone Villages 2011 (29,90 zł) to mieszkanka Grenache oraz Syrah. W nosie początkowo z lekko konfiturowym owocem, później pojawia się więcej świeżości. Po spróbowaniu można wyczuć truskawki i wiśnie oraz średnią koncentrację Proste, ale czyste i przyjemne wino. Dobre+. Kolejna pozycja, Saint-Pantaleon Les Vignes Reserva Côtes du Rhone Villages 2012 (37,50 zł) ma ten sam skład, a wino dojrzewa w beczkach przez 12 miesięcy. Mamy tu podsmażaną babciną konfiturę i owocową słodycz podszytą umiejętnie zbalansowaną wanilią. Owoc (w postaci śliwek i wiśni) nie jest przemęczony, choć kwasowość nie jest na jakimś wysokim poziomie. Do tego w finiszu pojawiają się zadziorne, nieutemperowane taniny. Bardzo dobre-. Najdroższe z trójki Saint-Pantaleon Les Vignes Cathedrale Côtes du Rhone Villages 2009 (49 zł) trochę rozczarowało. Zwalamy to na karb tego, że tej butelce przydałaby się dłuższa dekantacja. Dwa lata w beczce, które wino spędziło w starożytnych kamieniołomach (zwanych katedrami) sprawiło, że po otwarciu jest skryte i zacienione jak średniowieczy kościółek. Gdy je próbowaliśmy owoc był schowany i mniej świeży niż u poprzedników. Podobnie zamknięte w ustach, choć można wyczuć solidną strukturę (tężejące na podniebieniu taniny, dobre ciało i wyczuwalną kwasowość). Już po kilku minutach intensywnego napowietrzania w kieliszku pojawia się więcej owocowości. Dajcie mu kilka godzin w karafce, a powinno zaatakować prawdziwie owocową bombą. Dobre+.
Oferta importera powiększyła się również o Bordeaux. Ten jeden z dwóch (obok Burgundii) najsłynniejszych francuskich winnych regionów reprezentuje Château L’Heyrisson AOC Bordeaux (29,90 zł). Wystarczy na chwilę zanurzyć nos w kieliszku aby wyczuć te typowe aromaty porzeczki i żwiru. Do tego mamy trochę zieloności, wyraźną kwasowość i niezbyt obfite ciało. Butelka, którą lepiej otworzyć do jedzenia, do picia solo jedynie dla fanów takich skąpych, kostycznych win (my do nich się zaliczamy). Dobre+.
Tym razem starcie wygrała Dolina Rodanu. Możne było to prostu dzięki przewadze liczebnej jej reprezentacji. Na sam koniec mieliśmy zaś okazję już ponadprogramowo spróbować nieznanej do tej pory węgierskiej butelki. Gál Tibor Pinot Noir Superior 2012 (57 zł) ma w sobie sporo waniliowych, beczkowych nut. Nos przypomina truskawki zanurzone w śmietanie. Do tego wyczuwamy delikatną zieloność i mocne taniny. Później pojawiają się akcenty dymu i wędzonki. Solidne, bardzo dobrze zbudowane wino, które warto podać do wołowego gulaszu. Bardzo dobre-.
W zasadzie nawet gdyby degustacja zakończyła się po spróbowaniu pierwszego, różowego wina i tak uznalibyśmy ją za świetne doświadczenie. Kolejne butelki podtrzymały zaś to pierwsze wrażenie. Winnice.eu podąża we wciąż zaskakującą, ale dobrą stronę, oby z tego kursy nie zboczyło!