Gevelli – polsko-gruziński projekt winiarski

Udostępnij ten post

IMG_7628Nie od dziś wiadomo, że uprawa winorośli w Polsce nie należy do łatwych zadań. Niegościnny klimat, krótka winiarska tradycja i niezbyt przyjazne prawo to tylko kilka elementów, które składają się na taką trudną sytuację. Dlatego niektórzy z naszych rodaków, których miłość do wina skłania do zaangażowania się w winiarski biznes szuka możliwości inwestycji w winiarnie za granicą. Taki pomysł przyświecał rodzinie Burdzych, którzy zdecydowali się zaangażować w winnicę w Gruzji. Gruzińska rodzina Tcharbadze, do spółki wniosła ziemię nadającą się pod uprawę winorośli (z której 2 hektary były już obsadzone przez stare, 80-letnie krzewy), a Polacy rozpoczęli budowę nowoczesnej, profesjonalnej winiarni i wzięli na siebie całą logistyczną i marketingową stronę przedsięwzięcia.

Na razie firma jest wciąż w fazie rozwoju, posiada 60 hektarów winorośli w dolinie Alazani w apelacji Tsinandali, jednak poza wspomnianymi 2 hektarami, pozostała część zostało dopiero co obsadzona i potrzeba kilku lat, aby winogrona z tych krzewów nadawały się do produkcji wina. Póki co Gevelli produkuje więc wina ze skupywanych gron. Dotychczas wszystkie powstają bez starzenia w beczkach, ale w winiarni na kolejny rocznik czeka już dwadzieścia 350-litrowych baryłek. W planach jest też starzenie win w qvevri.

IMG_7618Degustację zorganizowaną dla warszawskich blogerów rozpoczęliśmy od serii win przeznaczonych na rynek horeca oraz do sklepów specjalistycznych (możecie ja dostać na przykład w Białe czy czerwone? w Wola Parku). Rkatsisteli Legend 2013 w nosie pachnie delikatnie landynkowo, ale ta cukierkowatość nie przykrywa na szczęście świeżego owocu. Do tego można doszukać się delikatnego mgnienia miodu. Usta łagodne, lekkie, z przyjemnie goryczkowym finiszem. Proste, codzienne wino, idealne do wiosennej sałatki z nowalijek. Dobre+. Znacznie ciekawsza okazała się kolejna pozycja – Tsinandali Dynasty 2014. Tutaj najpopularniejszy biały szczep Gruzji, jakim jest Rkatsiteli został uzupełniony o 20% Mtsvane. W pierwszej chwili o wyraźnej nucie ziołowej, która dopiero po kilku minutach łagodnieje i wtapia się w całość z cytrynową owocowością. W ustach bardzo soczyste, jabłkowe, z niesamowicie ciekawym długim i słonym finiszem. Wydaje się być winem plastycznym kulinarnie, bo powinno dobrze zagrać zarówno z sałatką z kurczakiem, jak i krewetkami, czy nawet rybą z grilla. Bardzo dobre.

IMG_7617To, co lubimy w czerwonych winach z Gruzji to ich dzikość, nieokrzesanie. Te cechy z łatwością odnajdziecie w Saperavi Dynasty 2014. O ile w nosie wydaje się być łagodne i przymila się do nas śliwkowym owocem, o tyle w ustach jest bardzo żywe, zadziorne, za sprawą intensywnych tanin. Później pojawiają się dodatkowo delikatne, zwiewne akcenty kwiatowe, a po kilkunastu minutach można wyczuć balsamiczność i nuty mięsne. Ciekawe, nie za ciężkie, bardzo dobre-. IMG_7611Napareuli Gevelli 2014 to ponownie 100% Saperavi, ale mamy tu już wino apelacyjne. W porównaniu do poprzedniej etykiety, bardziej ugładzone i gęstsze. Owoc jest słodkawy, lekko podsmażany, pojawia się wędzona śliwka. Taniny, choćbardziej skupione, są już wypolerowane, gładsze. To już Gruzin pod krawatem, elegancki i światowy. My jednak wolimy to poprzednie, bardziej autentyczne i szczere oblicze. Dobre+.

Kindzamarauli Dynasty 2014 to z kolejne wino z odmiany Saperavi, ale tym razem naturalnie półsłodkie. Czuć to już w nosie, który jest zdecydowanie bardziej słodszy, konfiturowy. W ustach cukier jest ładnie zamaskowany przez kwasowość, a nawet pojawiające się taniny. Dla fanów takich win, albo dla cioci na imieniny.

IMG_7612Poza powyższymi winami, Gevelli posiada również niższą serię etykiet z charakterystycznym motywem koziorożca, przeznaczonych do sprzedaży marketowej (i w Polsce dostępnych w Carrefourze). Saperavi Gevelli 2014 nie ma się jednak czego wstydzić. W cenie 31,99 zł dostaniecie porządnie zrobioną butelkę, w której można odnaleźć charakter Gruzji. Choć wino balansuje na prostej zależności owocu i tanin, a trochę brakuje mu wypełnienia, to powinno sprawdzić się choćby na grilla. Pite solo może być trudne, ze względu na silne, ale i nieco zbyt zielone garbniki. Dobre-.

Ostatnie dwie pozycje to wina dosładzane koncentratem soku winogronowego. Alazani Valley Gevelli 2014 to prostolinijne półsłodkie wino o nutach różanych i śliwkowych. Brakuje mu tanin, przez co odrobinę za bardzo przypomina soczek, ale myślimy, że znajdzie wielu amatorów. Rkatsiteli Gevelli 2014 jest trochę ciekawsze, bo w zapachu przypomina cydr, a może nawet bardziej piwo o smaku jabłkowym. Później pojawiają się nuty brzoskwini. Jeśli w ten sposób jakiś piwosz miałby się przekonać do wypicia wina, to why not?

prawdziwie gruzińska atmosfera
prawdziwie gruzińska atmosfera

Wiadomo nie od dziś, że Polacy bardzo upodobali sobie Gruzję i Gruzinów, mimo różnic kulturowych i zwyczajowych (np. w kategorii biesiadowania i toastów) stali się nam oni niezwykle braterscy. Wydaje się, że mieszkańcom Kaukazu bliżej powinno być do klimatów choćby Bałkańskich. Wielominutowe toasty wznoszone przy stole nijak mają się do tych znad Wisły, a celebracja posiłku jakże różna jest od szybkiego spożywania jedzenia w naszym kraju. Być może jednak, właśnie ta tęsknota za takim życiem sprawia, że powstają takie inicjatywy jak winnica Gevelli. Patrząc na pasję chłopaków, którzy zajmują się sprzedażą tych win w Polsce, autentyczną przyjemnością z jaką opowiadają o powstającej winiarni, współpracy z „naszą gruzińską rodziną” (jak mówią o rodzinie Tcharbadze) i planach na przyszłość wydaje się, że ten projekt musi się skończyć sukcesem.

My zaś nie możemy się doczekać win wyprodukowanych z ich własnych krzewów – kibicujemy – bo po zaprezentowanych etykietach widać, że winemaker Levan Garibashvili ma rękę do wina. Trzymamy kciuki!