Sprawdzamy wina z Rossmanna

Mamy znajomego (na szczęście raczej nie zagląda na naszego bloga, więc nie grozi nam popełnienie towarzyskiego faux pas), który bardzo szybko po rozpoczęciu winnej inicjacji, nabył manier, których pozazdrościłby niejeden wytrawny winomaniak. W jego mniemaniu w dobrym tonie podczas towarzyskiej rozmowy jest ponarzekanie na ostatnio kupionego rocznikowego Szampana (że jakiś taki płytki), czy też rasowe Barolo (że niby dobre, ale czegoś mu brakowało – czego dokładnie nie jest już w stanie określić). A podsumowując jak przychodzi co do czego, to na końcu i tak zawsze namawia, żeby wypić wódkę, bo wina w restauracji drogie i nie warto przepłacać.
Dlatego tym razem powinien być zadowolony z naszego wyboru, jeśli niejakościowego (pewnie by stwierdził, że przecież Niemcy nie robią dobrych win), to chociaż ekonomicznego – chcemy Wam pokazać dwa wina o łącznej cenie nieprzekraczającej 35 zł).
Wiele razy przymierzaliśmy się do spróbowania win z oferty sieci Rossmann. Niestety, na przeszkodzie stała najczęściej ich słaba dostępność. Winne półki goszczą w niewielu sklepach, a nawet jeśli już tam są, to bardzo często świecą pustkami. W końcu jednak „uśmiechnęło się do nas szczęście” i podczas zakupów w małej galerii w Józefosławiu zaopatrzyliśmy się w dwie butelki. Z nadzieją założyliśmy, że skąd jak skąd, ale z rodzimego kraju tej sieci, jest ona w stanie sprowadzić ciekawe pozycje.
Zacznijmy od tego, że chyba po raz pierwszy w sklepie niespecjalistycznym udało się nam dostać wino „blanc de noir” w spokojnej wersji. Zwykle taka metoda używana jest raczej do produkcji win musujących. Chodzi o białe wino wyprodukowane z czerwonego szczepu. Aby to osiągnąć sok z winogron jest bardzo delikatnie tłoczony i fermentuje bez kontaktu ze skórkami. Tym razem takiemu procesowi poddano najpopularniejszy czerwony niemiecki szczep – Spätburguner, czyli Pinot Noir. Oberkircher Winzer Spätburgunder Blanc de Noir 2014 (18,99 zł) szczerze – jest kontrowersyjne. W pierwszej chwili pachnie warzywnie (buraki, cebula), dopiero później pojawiają się akcenty owocowe (jabłka). Znacznie lepiej jest w ustach, gdzie dominują nuty ziołowe. Dobre=.
Drugim winem, po które sięgnęliśmy jest Dornfelder. Niedawno przybliżyliśmy Wam ten szczep w wersji spod ręki Brauna. Tym razem mamy butelkę znacznie bardziej anonimową. Zellertaler Keller Rheinhessen Dornfelder Trocken 2014 (13,99 zł) to bardzo proste ale i przyjemne wino. W nosie wyraźnie owocowe, z nutami niedojrzałych wiśni, lekko perfumowe. Usta leciutko kwaskowe, nierozbudowane. Jednak da się w nich wyczuć ponownie ten owocowy nurt, a w finiszu nawet odrobinę tanin. Wyraźnie traci drugiego dnia, przekształcając się w soczek z winogron. Dobre- (Robert) Średnie (Marta).
Oba wina zakupiliśmy w promocyjnych cenach (!) (regularnie kosztują ponad 20 zł). Drogi Przyjacielu (może mimo wszystko zerknąłbyś czasem do nas), bo nawet takie wina biją to Twoje 0,7!