Z wizytą w Cantina Terlano

Nasza przygoda z butelkami z Alto Adige rozpoczęła się na dobre w październiku 2014 roku podczas Grand Prix Magazynu Wino. Od tamtego czasu darzymy ten region niesłabnącym sentymentem. Krystaliczne jak górskie potoki, kwaskowe, mineralne i czyste białe wina zdobyły w lot nasze serca. A nikt nie robi ich lepiej, nie tylko w Górnej Adydze, ale śmiemy twierdzić że w całych północnych Włoszech, niż Cantina Terlano. Wiele razy próbowaliśmy tych butelek (nawet całkiem niedawno, pod koniec stycznia do kieliszków trafił nam Torilan), dlatego korzystając z kilku dni wypoczynku w austriackim Sölden, wygospodarowaliśmy czas na wyprawę do Terlano.
Cantina Terlano to spółdzielnia (taka forma produkcji jest w Alto Adige bardzo popularna), która powstałą w 1893 roku. Dziś roczna produkcja sięga 1,4 mln butelek, z których ok. 70% stanowią wina białe będące chlubą producenta. Około 70% produkcji sprzedawane jest w samych Włoszech (z tego połowa w Alto Adige), a reszta eksportowana zostaje do ponad czterdziestu krajów krajów praktycznie na całym świecie. Spółdzielnia zrzesza 143 winogrodników, którzy łącznie dysponują 165 hektarami winorośli. Każda z tych małych parcel co najmniej dwa razy do roku jest wizytowana przez enologa, który doradza spółdzielcom i może korygować ewentualne, zauważone błędy. Winnice podzielone są na siedem stref: Winkl, Siemegg, Kreuth, Montigl, Klaus, Siebieneich oraz Vorberg (w tej ostatniej pojedyncze parcele położone są nawet na wysokości 950 m.n.p.m., to właśnie stąd pochodzą grona używane do flagowego Pinot Bianco producenta).
Krzewy rosną na charakterystycznej, powulkanicznej glebie (najnowsze badania pokazują, że w okolicach Terlano znajdował się niegdyś wulkan). Bliżej powierzchni dominują piaski i żwiry, jednak kilka metrów niżej znajdują się zwarte bloki bogatego w minerały porfiru. Podczas opadów deszczówka przepływa przez pierwszą warstwę, jednak zatrzymuje się niżej (porfir nie przepuszcza ją dalej w głąb ziemi). Nasiąka ona minerałami, które następnie są pobierane przez korzenie winorośli. To właśnie jest klucz do tej typowej dla win z Cantino Terlano krystalicznej czystości.
Producent nie chce psuć odbioru win nadmiernym użyciem beczki. Zwłaszcza białe wina najcześciej powstają bez jej użycia, jedynie te najpoważniejsze etykiety spędzają nieco czasu w dużych, używanych beczkach. Ewenementem są też butelki z serii Rarities. Praktycznie nie do dostania w normalnej sprzedaży, są przeznaczone dla wyjątkowo ważnych klientów lub renomowanych restauracji. W najlepszych rocznikach wybierana jest odmiana, która udała się nadzwyczaj dobrze i po winifikacji wędruje ona do 25-cio hektolitrowych stalowych zbiorników, gdzie leżakuje na osadzie w oczekiwaniu na moment butelkowania (minimum dziesięć lat, ale zwykle znacznie dłużej). Pierwszy rocznik tych butelek powstał w 1979 roku, gdy do zbiorników trafiło Pinot Bianco (już rozlane do butelek) oraz Terlaner (kupaż czerwonych odmian, wciąż oczekuje na moment butelkowania). Najnowsze wypuszczone roczniki to Chardonnay 2000, Pinot Bianco 2002, Chardonnay 2003 oraz Pinot Bianco 2004.
Obrazu winnicy dopełnia winna „biblioteka”, w której zgromadzono ponad 100 tysięcy butelek z różnych linii i roczników wyprodukowanych przez Cantina Terlano. Jej historia sięga 1955 roku, gdy ówczesny winemaker Sebastian Stocker zdecydował się na schowanie kilkuset butelek białych win w celu obserwowania ich rozwoju. Taka konspiracja była niezbędna ze względu na odmienne zapatrywania zarządu. Panowało wtedy przekonanie, że białe wina nie ma sensu przechowywać, ale należy je wypić niemal natychmiast po zbiorach. Dlatego winemaker musiał wykazać się pomysłowością i poukrywał butelki w różnych zakamarkach winiarni, a nawet korzystając z trwających remontów zamurował je w ścianach (znajduje się je cały czas, przy okazji kolejnych renowacji, nawet 2 lata temu odkryto w ten sposób kilka butelek).
Po winnicy oprowadziła nas przemiłe Renate, zdradzała ciekawe historie, i poświęciła nawet swój wolny czas podczas sjesty by zdegustować z nami kilka butelek. Dzięki niej zjedliśmy też prawdziwy tyrolski obiad w górskiej restauracji.
Pinot Bianco Classic 2015 – wina z najnowszego rocznika trafią do sprzedaży w marcu, a my mieliśmy okazję spróbować ich „przedpremierowo”. Ta butelka potrzebuje jeszcze czasu, na razie jest trochę nieułożona, ale już teraz można wyczuć solidną kwasowość i czystość. W nosie dla kontraktu słoneczne, z ciepłymi nutami tropikalnych owoców (melon, cytryny) z dodatkiem jabłek i ziół. Świeżutkie, bardzo dobre-.
Terlaner 2015 – gdy powstawała Cantina Terlano, produkowano tylko dwa rodzaje win: czerwone i białe (będące kupażami uprawnianych szczepów). Oba były zwane pod nazwą Terlaner. Nieco później, gdy liczba etykiet wzrastała, zdecydowano się zmienić nazwę czerwonego blendu na Torilan. Obecnie Terlaner to kupaż trzech klasycznych dla Alti Adige odmian: 60% Pinot Bianco, 30% Chardonnay oraz 10% Sauvignon Blanc. Podczas produkcji, 20% wina wędruje do dużych beczek. Następnie wino trafia do charakterystycznych pękatych butelek zwanych Sebatianina od imienia wspomnianego winemakera, który rozpoczął ich stosowanie. Wysokie i wąskie butelki w których dla odmiany sprzedawane są etykiety Classic noszą nazwę Terlanina. Terlaner jest chłodniejszy i wyraźniej mineralny od poprzednika. Aksamitny w strukturze, z delikatnie ziołową nutą. Ma ładne ciało dobrą gęstość. Dajcie mu rok, może dwa i powinno być naprawdę ekscytującym doznaniem, a i teraz już bardzo dobre.
Sauvignon Blanc Winkl 2015 – kto jest fanem Sauvignon Blanc koniecznie powinien spróbować win z tej odmiany z Cantina Terlano. Nie będziemy gołosłowni, gdy stwierdzimy, że deklasują one choćby większość pozycji z Sancerre. Winkl pachnie świeżutką trawą skoszoną o świecie, gdy jest ona jeszcze pokryta rosą. Do tego urzeka pięknie zarysowaną kwasowością i długim, orzeźwiającym, limonkowym posmakiem. Tutaj ciekawostka – Renate zdradziła nam, że obok winogron, niektórzy spółdzielcy zajmują się również uprawą szparagów, które są miejscowym przysmakiem. W sezonie Cantina organizuje „szparagowe taxi”, które dostarcza świeże warzywa do okolicznych restauracji. Wink z duecie za szparagami to miejscowy hit. Bardzo dobre.
Chardonnay Kreuth 2014 – przechodzimy do win nieco starszych. Chardonnay dojrzewał przez 8 miesięcy z dużych beczkach, ale użycie dębu nie przytłoczyło świeżej ekspresji. Czujemy co prawda odrobinę maślaności i herbatników, ale całość dalej utrzymana jest w tym charakterystycznym rześkim stylu. Jak zapewne wiecie, nie jesteśmy fanami Chardonnay, pijemy te wina bardzo, ale to bardzo rzadko. Dlatego o klasie butelki najlepiej świadczy fakt, że przywieźliśmy ją ze sobą do Polski. Bardzo dobre.
Pinot Bianco Vorberg Riserva 2013 – sprzed bramy winnicy bardzo dobrze widać najwyższe parcele, gdzie dojrzewają winogrona używane do produkcji tego wina. Są położone wysoko nad dnem doliny, na stromym ale idealnie nasłonecznionym zboczu. Wino spędza rok w dużych beczkach oraz dodatkowe 12 miesięcy w butelkach. Jest po prostu przepiękne. Skupione, z bogatą, kremową strukturą, a przy tym świeże, o aromatach jabłek i melona. Już teraz nadaje się do picia, ale spokojnie można je odłożyć, choćby na 5 lat. Znakomite-.
Sauvignon Blanc Quartz 2014 – to już pozycja z pojedynczego cru producenta. Dojrzewa na osadzie przez 9 miesięcy w stali i dużych beczkach. Również ten rocznik Quartza będzie wypuszczony na rynek dopiero w marcu. Na razie bardzo młode, a już teraz w nosie chyba najintensywniejsze ze wszystkich spróbowanych do tej pory butelek. Tym razem dominują tu zioła i siano. Usta kompletne, gęste, z ostrym, pieprznym finiszem. Zdecydowanie warto je odłożyć do piwniczki, powinno się pięknie odwdzięczyć. Znakomite.
Pinot Bianco Rarities 2004 – na koniec białych win mieliśmy niewątpliwą przyjemność spróbować najwyższej etykiety producenta. Wino najpierw przez rok dojrzewało w dużych beczkach, z później kolejne 10 lat na osadzie w stali. Mimo tylu lat leżakowania dalej jest bardzo świeże, zupełnie nie daje się wyczuć, że ma już 12 lat. Usta delikatnie maślane, kremowe, ale łączące się w zupełnie nieoczekiwany sposób z wyraźną mineralnością. Ta więź, która na pierwszy rzut oka wydaje się być niemożliwa do pogodzenia stanowi o sile i autentycznej klasie tej butelki. To było jedno z najlepszych białych win jakie do tej pory dane nam było spróbować. Znakomite+.
Lagrein Gries 2013 – na koniec poprosiliśmy o możliwość spróbowania butelki, której trzy lata starszy rocznik mamy w swojej domowej kolekcji. Kiedyś Lagrein robiony był głównie na lokalne potrzeby i to na dodatek w różowej wersji. Dopiero całkiem niedawno zaczęła się jego kariera na szerszą skalę. Wino przez 12 miesięcy dojrzewa częściowo w dużych beczkach (70%), a cześciowo w nowych i używanych barriques (30%). Ma wszystko to, co lubimy w winach z tej odmiany – bardzo przyjemną, wiśniową owocowość, ale podszytą akcentami pieprznymi, ziemistymi, nutami jagód i leśnej ściółki. Do tego dobra kwasowość i ładnie utemperowane taniny. Bardzo dobre.
Nas do win z Cantina Terlano nie trzeba przekonywać. Być może nasza relacja również Was skłoni do ich spróbowania. Na szczęście nie musicie w tym celu wybierać się aż do Alto Adige (do czego oczywiście z drugiej strony gorąco namawiamy), w Polsce wina są w katalogu Salute oraz Magia del Vino.