Expert Club z Intermarché

Udostępnij ten post

W poprzednim tygodniu postanowiliśmy pochylić się nad winną ofertą sieci Auchan. Pozostając w takim marketowym klimacie dziś sięgamy po kilka win z Intermarché. Z perspektywy stolicy trudno jest wyrobić sobie zdanie o selekcji win w tych sklepach z tej prostej przyczyny, że na razie strategia sieci koncentruje się na mniejszych miastach, a w Warszawie po prostu nie ma ani jednego sklepu tej marki. Dlatego jedynie podczas podróży po Polsce mamy czasem okazję poznać nowinki prezentowane przez Intermarché.

Tym razem jednak nie będzie opowiadali o jakiejś zupełnie nowej ofercie, ale chcemy przetestować kilka win sygnowanych marką Expert Club. Po tymi etykietami można znaleźć wina z popularnych francuskich apelacji wybrane specjalnie dla marketu. Do degustacji wybraliśmy po trzy białe i trzy czerwone butelki.

_DSC4847Muscadety zyskują coraz większa popularność. Praktycznie w każdej ofercie francuskich win wypuszczanych przez markety, czy dyskonty znajdziemy co najmniej jedną butelkę. Nas, miłośników ostrej jak brzytwa kwasowości ten trend jak najbardziej cieszy. Zwłaszcza (co przy każdej okazji warto powtarzać), że dobra jakość w tych winach idzie najcześciej w parze z rozsądnymi cenami.  Muscadet Les Embruns 2014 (15,99 zł) to pozycja z najszerszej (czyli w teorii najmniej prestiżowej) apelacji znad ujścia Loary do Atlantyku, gdzie można wytwarzać te wina. Brak określenia „sur lie” oznacza, że nie dojrzewało na osadzie. Mamy tu więc taką najprostszą z możliwych propozycji Muscadeta. W nosie chłodny, kamienny z delikatnie jabłkową nutą dostrzegalną po ociepleniu wina. Usta zdecydowane, z kwasowością której w Muscadecie nie tylko można, ale wręcz należy oczekiwać. Dość długo utrzymujący się finisz. Smaczne, choć nie znajdziecie tutaj za wiele mineralności. Do ryb i owoców morza będzie jak znalazł. Dobre.

_DSC4849Kolejnym winem, które próbujemy jest Sauvignon La Croix du Pin 2014 (13,99 zł). Pachnie zieloną, świeżo skoszoną trawą z delikatnym mgnieniem marakui i moreli. Usta bardzo mało wyraźne, w zasadzie bardzo trudno jest wyłowić jakiś konkretny smak. Wino nie jest nieprzyjemne, ale po prostu brakuje mu wyrazistości. Średnie.

_DSC4852Jako ostatnie z białych win otwieramy Riesling Tradition d’Alsace 2014 (19,99 zł). Może się już powtarzamy, ale wiecie, że uwielbiamy Rieslingi, natomiast jesteśmy w stanie chłodnej przyjaźni z winami z Alzacji. Ta butelka na szczęście jest wyraźnie wytrawna, więc trafiła w nasze gusta. W nosie jest bardzo przyjemna, z wyraźnymi akcentami pszczelego wosku, lipy i dojrzałych jabłek. Usta znów ładnie kwaskowe, lekkie, ale bardzo soczyste. Z długim , cytrynowym finiszem. Utrzymane w charakterze szczepu, w atrakcyjnej cenie, to jedno z lepszych białych win do 20 zł jakie piliśmy w ostatnim czasie. Dobre+.

_DSC4839Czerwone wina rozpoczynamy od Beaujolais Cuvée Rosette 2011 (16,99 zł). Butelki z apelacji Beaujolais, wytworzone ze szczepu Gamay, ze względu na bardzo lekki, owocowy charakter przeznaczone są do picia za młodu. Tutaj mamy zaś wino mające 5 lat, dlatego kupiliśmy je jedynie jako ciekawostkę. W nosie wyraźnie da się odczuć, że ma juz swoje najlepsze czasy daleko za sobą. Pachnie przejrzałymi truskawkami, płatkami delikatnie już zasuszonej róży. W ustach owoc jest trochę lepiej utrzymany, głównie za sprawą wciąż intensywnej kwasowości. Jako ciekawostkę, żeby spróbować łyk można włożyć do koszyka, ale całej butelki wypijać nie warto. Najwyższa pora zdjąć ten rocznik z półki. Kiepskie.

_DSC4844Po stojącym już nad grobem Beaujolais na lepsze wrażenia mamy szansę przy kolejnej pozycji – Côtes du Rhône La Gibecière 2013 (16,99 zł). Côtes du Rhône to bardzo duża apelacja, obejmująca swoim zasięgiem 171 gmin i ponad 32 tysiące hektarów upraw. Produkcja jest zdominowana przez wina czerwone (89%) oparte o szczep Greanche, który musi stanowić 40% kupażu (za wyjątkiem północnej części apelacji). Nasze wino pachnie bardzo owocowo. Dominują dojrzałe truskawki i maliny. Usta niezbyt skoncentrowane, ale i nie przesmażone (co w winach z Doliny Rodanu często nam nie odpowiada). Można by się przyczepić, że po butelce z tego regionu oczekuje się większej mocy i potęgi, ale nam właśnie taka lekka wersja (jedynie 12,5% alkoholu) bardzo odpowiada. Przyjemne, codzienne wino. Dobre+.

_DSC4833Na sam koniec zmierzymy się z butelką z apelacji leżącej tuż na wschód za granicami strefy Bordeaux. Apelacja Bergerac leży w górę Dordogne, ale tradycyjnie zaliczana jest już do regionu Sud-Oest. Uprawia się tutaj te same co w Bordeaux odmiany winorośli – Merlot, Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Malbec. Do kieliszków trafia Bergerac Le Coin aux Cèpes 2013 (16,99 zł) – pachnie wspomnieniem porzeczkowego soku. Wspomnieniem, bo zapach jest na tyle ulotny, że trudno go mocniej złapać. Usta również pod dyktando owocu – wiśniowe i porzeczkowe. Z niską koncentracją i lekko zielonymi taninami w finiszu. Trochę bez większego wyrazu, ale do prostego obiadu powinno się nadać. Dobre-.

Trzeba przyznać, że każde ze spróbowanych win odróżnia się od pozostałych i rzeczywiście reprezentują one dany szczep, czy region. Ceny rozpoczynające się od kilkunastu złotych sprawiają, że dla początkującego adepta wina może to być dobra okazja do wejścia w świat francuskich butelek.