Gambero Rosso – Vini d’Italia Tour 2015/2016

W poprzednim tygodniu po raz kolejny do Warszawy przyjechali producenci z Włoch, w ramach inicjatywy Gambero Rosso – Vini d’Italia Tour 2015/2016. Degustacja zorganizowana pod auspicjami Magazynu Wino, zgromadziła winiarzy z różnorodnych regionów Półwyspu Apenińskiego. Postaramy się przybliżyć te wina, które najbardziej nam smakowały (z wyłączeniem Brovii, ona była poza wszelkimi kategoriami, a te wina miałem okazję poznać bliżej w innych okolicznościach).
Amalia
Stosunkowo młody producent z Piemontu, a konkretnie z Moforte d’Alba (rodzina Boffi zakupiła winnicę w 2003 roku), który poszukuje importera w Polsce.
Amalia Dolcetto 2013 – Dolcetto to wciąż niedoceniany szczep, który sprawia nam dużą frajdę. Ta butelka wpisuje się w ten lubiany przez nas klimat. Winogrona użyte do produkcji pochodzą z 20-letnich krzewów, a wino dojrzewa przez 8 miesięcy w stalowych zbiornikach. Łagodnie owocowe, wiśniowe i malinowe. Do tego wyczuwalna kwasowość i taniny, które pojawiają się dopiero w dość długim finiszu. Świetne wino do prostego jedzenia. Do makaronu w pomidorowym sosie będzie pasowało jak ulał. Dobre+.
Amalia Barbera d’Alba 2013 – mniej charakterna od poprzednika. Choć przez pół roku leżakuje w nowych beczkach, to brakuje jej dobrej równowagi. Zdominowana przez wysoką kwasowość, która przesłania pozostałe elementy wina. Dobre, ale nie porywa.
Amalia Barolo 2009 – wino z ciepłego rocznika pochodzące z dwóch winnic znajdujących się w posiadaniu producenta – Le Coste di Monforte (1 hektar) oraz Bussia – Fantini (2 hektary). Bussia to najbardziej znane, duże cru w gminie Monforte d’Alba, słynne w ramach całej strefy Barolo. Wino dojrzewa w dużych, francuskich beczkach (2,6 tys. litrów) przez dwa i pół roku. Ciepły rocznik daje o sobie znać w konfiturowym, śliwkowym nosie. Do tego mamy nuty wędzone i dymne. Na razie taniny są wciąż mocne, lekko drewniane, można dać im jeszcze 2-3 lata spokoju, wtedy wino powinno jeszcze dojrzeć, na razie jest bardzo dobre+.
Amalia Barolo Le Coste 2010 – wino z pojedynczej parceli producenta. Cru Le Coste di Monforte leży w południowej części gminy i było doceniane zwłaszcza w dawnych czasach, gdy winogrona z tego wzgórza były używane przez Giacomo Conterno do produkcji jego słynnego Barolo Monfortino. Bardzo ciekawe, anyżkowe i wiśniowe. Jeszcze bardzo zamknięte, ściśnięte, taniczne, ale potencjał wydaje się mieć znakomity.
Bellavista
Przechodzimy do włoskiej odpowiedzi na Szampany, a więc Franciacorty. Przejdziemy przez butelki od producenta, który produkuje wina ze 190 hektarów upraw.
Bellavista Alma Cuvée Brut – podstawowa etykieta producenta to mieszanka 80% Chardonnay, 19% Pinot Nero oraz 1% Pinot Bianco. Bardzo owoce, ożywcze (brzoskwinie, morele) oraz z ładną perlistością. Dobre+.
Bellavista La Scala – to już poważniejsza propozycja. Chlebowe, drożdżowe. O dobrym balansie słodyczy-owocu-kwasowości. Świeże i rześkie. Bardzo dobre.
Bellavista Satèn 2010 – poziom wyżej to rocznikowe, 100% Chardonnay. Trudne, mocno utelnione, złożone. Nie dla każdego. Dobre.
Bellavista Pinònero Natura 2009 – „blanc de noir” skomponowany z Pinot Nero. Początkowo pachnie kiszonką, ale stopniowo wychodzi więcej jabłek i drożdży. Bardzo gęste bąbelki. Świetna równowaga, wszystko jest na swoim miejscu. Bardzo dobre+.
Poggio le Volpi Donnaluce 2014 – bardzo ciekawe wino z winnicy w regionie Lazio, leżącej zaledwie kilkanaście kilometrów na wschód od Rzymu. Nie spodziewałem się po tej butelce takich emocji. Okazuje się bowiem, że ten kupaż Malvasia (60%), Greco (30%) oraz Chardonnay (10%) w nosie pachnie jak typowe, bogate słodkie wino. Mamy tu morele, miód, wosk. Usta za to zaskakujące: świeże, owocowe, morelowe, z przyjemną kwasowością. Ciekawe, niesztampowe. Bardzo dobre+.
Poggio le Volpi Baccarossa 2013 – kolejna nowinka od tego producenta to wino z lokalnego, praktycznie nieznanego szerzej szczepu – Nero Buono. Przez 12 miesięcy dojrzewało w barriques. Bardzo skoncentrowane, gęste, balsamiczne. Struktura jest potężna, ale nie przeciążona. Ciemne owoce przeplatają się z akcentami ziołowymi. Bardzo dobre-.
Malvira Roero Riserva Renesio 2009 – to 100% Nebbiolo z pojedynczej winnicy Renesio, dojrzewa przez 2 lata we francuskich beczkach. Ponownie warto zauważyć, że 2009 to w Piemoncie bardzo ciepły rok. Dlatego nos jest (podobnie jak przy Barolo Amalii) konfiturowy, lakierowy. Do tego dym, tytoń i wiśnie. Usta o dobrej strukturze, której nie powstydziłoby się wiele Barolo. Dobra kwasowość oraz wyczuwalne taniny. Od swoich kuzynów różni się jednak potencjałem starzenia. Ta butelka jest już na swoim szczycie, nie ma większego sensu odkładać jej na kolejne lata. Bardzo dobre.
Opere Trevigiane Riserva 2009 – musiak wytworzony metodą klasyczną, który 5 lat dojrzewał na osadzie. Złożone, z akcentami drożdży, chlebowej skórki i z lekkim utlenieniem. Do tego dobre, gęste bąbelki. Bardzo dobre.
Tommasi Amarone della Valpolicella Riserva 2008 – o ile nie jestem wielkim fanem Amarone (wolę zwiewność Barolo od ciężaru win spod Werony), to jednak ta etykieta bezsprzecznie jest bardzo dobra+. Smakuje niemal jak porto – jest gęste, lukrecjowe. Do tego akcenty skórzane, dym z ogniska, wędzonka. W finiszu mamy jeszcze mocne, żwirowe taniny. Można pić teraz, ale warto odłożyć spokojnie na 5 lat. Aż przechodzą ciarki na myśl o tym, jak to wino może ewoluować.
Taka przekrojowa degustacja jest szansą, aby spróbować szerokiego spektrum win z danego kraju i choć zdarza się, że większość z nich to zawodnicy grający w średniej lidze, to zawsze jest szansa na znalezienie kilku perełek. Dlatego choć liczba degustujących może czasem przerażać i zniechęcać do przeciskania się pomiędzy stolikami, to finał wart jest zachodu.