Portugalski Świat w Warszawie

Udostępnij ten post

FullSizeRender 7Portugalia wraca do nas jak bumerang, oprócz pięknych wspomnień, jeszcze wielu zaległych wpisów jakie trzymamy z zanadrzu i doświadczeń, którymi chcemy się z Wami podzielić, w samej Warszawie mamy nadal wiele okazji by degustować butelki z tego niezwykłego kraju.

Jedna z nich nadarzyła się nam w ostatni piątkowy wieczór. Wpadliśmy do Portgalskiego Świata zlokalizowanego w Pasażu Muranów by degustować wina z dwóch winnic z Doliny Douro – Odisseia oraz Senhora Do Convento. Ten niepozorny lokal prowadzony jest przez Portugalczyka Jorge Lopesa, który doskonale orientuje się w realiach importu win ze swojej ojczyzny. Efektem jest starannie wyselekcjonowana oferta win, gdzie obok znanych (choćby z naszych wakacji) butelek mamy również etykiety od mniejszych producentów.


Odisseia to stosunkowo młoda winnica, której historia rozpoczyna się w 2004 roku i jest związana z osobą Jeana-Huguesa Grosa. Ten Francuz pracował w Douro od 1999 roku, najpierw w mniejszych posiadłościach, a później zdecydował się na założenie własnej winnicy.

Odisseia Branco 2014 (40 zł) – rozpoczęliśmy od białego wina z lokalnych szczepów: Viosinho, Rabigato i Codega do Larinho. Dojrzewało jedynie w stalowych zbiornikach. Nos o zapachu porannej rosa, siana i trawy. Owocowość nie jest wyraźna. Niestety pląta się w nim nuta gumowego węża. W ustach o dobrej kwasowości, widocznej zwłaszcza w długim finiszu. Średnie+.

Odisseia Reserva Branco 2011 (62 zł) – tutaj mamy te same szczepy, ale część wina dojrzewa przez kilka miesięcy w 400-litrowych beczkach z francuskiego dębu. To już zupełnie inne rejestry na czele z petrolowym nosem. Do tego odrobina kleju do tapet. Usta o niższej kwasowości, poważniejsze, z bogatszym ciałem (melon). Dobre.

FullSizeRender 8Odisseia Little 2013 (32 zł) – przechodzimy do najprostszego z czerwonych win, które jest kupażem Touriga Franca, Tinta Roriz i Tinta Barroca, ponownie dojrzewających jedynie w stali. Dzięki temu wino jest niesamowicie owocowe. W nosie w wyraźnymi nutami wiśniowymi na lekko zielonym tle. Usta przyjemnie kwaskowe. Zachowana jest duża owocowość i ładna kwasosowść. Taniny niskie, ale całość zdominowana jest przez ultra świeżą, chrupką wiśnię. Jakbyśmy znajdowali się w wiśniowym sadzie i zajadali się owocami wprost z drzew. Sprawdzi się dobrze z makaronem w pomidorowym sosie. Dobre+.

FullSizeRender 6Odisseia Red 2012 (40 zł) – tutaj 20% wina przez pół roku dojrzewa we francuskiej beczce. Czuć to już w nosie, gdzie wiśnie są przesmażone, do tego mamy trochę czekolady i malin. Co zaskakuje, to fakt, że usta są wciąż lekkie, bez większej koncentracji. Jest owoc, jest trochę tanin ale całość bez większej historii. Dobre-.

Odisseia Reserva Tinto 2012 (62 zł) – procentowy udział beczki zwiększa się do 50% wina. Nos jest lekko zielony, szypułkowy i ziołowy. Po chwili wychodzi też wanilia. Usta owocowe, ale z posmakiem cygara, dymu. Sporo tanin w finiszu. Wino, które spokojnie można odłożyć na 2-3 lata, podczas których powinno nieco złagodnieć. Dobre+.

IMG_5536Odisseia Grande Reserva 2011 (110 zł) – najwyższa z etykiet producenta, w całości dojrzewa w 500-litrowych beczkach. W nosie ponownie lekko niedojrzałe. Usta słodsze, mamy dużo owocu (śliwka) i ładną, utrzymującą sie w finiszu taninę. Zdecydowanie wymaga kilku godzin spokoju i oddechu, aby rozwinęło pełnię aromatów. Dobre.


Senhora Do Convento to winnica, która z poprzednią połączona jest osobą winemakera, którym jest tutaj Jean-Hugues Gros. Sama posiadłość, kiedyś prowadzona przez cysterskich mnichów, obejmuje 150 hektarów, z czego 27 obsadzonych jest winoroślami. Te butelki porto dopiero znajdą się w katalogu importera.

White Porto – białe porto w półwytrawnej wersji. W stylu przypomina sherry. Utlenione, z nutami orzechowymi, karmelizowanych brzoskwiń i moreli. Dobre+.

Ruby Porto – nasz ulubiony rodzaj porto w owocowej, bardzo świeżej wersji. Mamy maliny, truskawki, dojrzałe wiśnie. Usta dobrze kwaskowe, aksamitne. Bardzo dobre.

IMG_5540Porto Tawny 20-Years – w nosie figi i kandyzowane owoce. Usta słodziutkie, mające wciąż dobrą kwasowość. Trochę moreli, a w finiszu delikatnie orzechy. Dobre+.

Porto Vintage 2011 – to rocznikowe porto (dla przypomnienia z najlepszego rocznika w ostatnich latach) już teraz jest bardzo przyjemne, ale zdecydowanie lepiej dać mu co najmniej kilka lat spokoju. Na razie mamy trochę podsuszanych owoców i lekkie nuty rosołowe. Teraz bardzo dobre-, ale powinno być coraz ciekawsze.


Jeśli lubicie wina z Portugalii, lub dopiero chcecie ich skosztować i zadacie sobie trud odnalezienia Portugalskiego Świata (niestety lokal nie jest oznaczony z zewnątrz, podpowiadając – w połowie Pasażu Muranów należy zejść na poziom -1), powinniście znaleźć tam coś dla siebie. Nie będziecie zawiedzeni.