Ciemność, czuję ciemność!

Udostępnij ten post

DSC_0984Zastanawiacie się od czego zależny smak wina? Czy to jedynie kwestia znakomitego siedliska, dobrej pogody i klasy winiarza? Czy na odbiór danej butelki może mieć wpływ etykieta, nazwa i cena wina?

W samo południe, w sobotę mieliśmy okazję to sprawdzić. Robert Szulc (Winiacz), Tomasz Prange-Barczyński (redaktor naczelny Magazynu Wino), Joanna i Piotr Krzewińscy (Królestwo garów), oraz nas dwoje stanęliśmy do starcia na ubitej ziemi w Mielżyński Wine Spirits Specjalities, naprzeciwko 17-tu butelek wina, dobranych przez organizatora degustacji Michała Wine Mike Misiora (Wine Trip Into Your Soul).

Zasady degustacji były bardzo proste. Wina degustowane w ciemno, a zadanie na pozór bardzo proste – przypisanie im ceny w widełkach – do 40 zł, od 40-80 zł, od 80-150 zł, oraz powyżej 150 zł. Podpowiedź jedna: trzy wina białe, dwa słodkie oraz dwanaście czerwonych.

IMG_3001Załączamy Wam listę win. Teraz jest niewiarygodnie oczywista, ale kiedy w ciemno degustuje się wino wszystko jest trudne do opisania. Jeśli chodzi o nasze typy, to zgodziliśmy się tylko w przypadku 6 pozycji (z czego w dwóch przypadkach dobrze zgadliśmy cenę), co pokazuje, że to samo wino może być odbierane przez nas obojga zupełnie inaczej.

Największe zaskoczenia:

Nals Margreid Sirmian Pinot Bianco 2013 – 99 zł (VINI E AFFINI) – bardzo dobre, czyste wino o niezłej kwasowości i ładnym owocowym aromacie, Marta trafiła dobrze, a dla mnie choć tę butelkę bardzo lubię, wydało się znacznie tańsze.

D’ Alfonso Del Sordo Posta Arignano Rosso 2013 – 39 zł (KROPLE WINA) – solidarnie oceniliśmy je jako droższe, a to fajna, choć nieco za bardzo „dżemowata” butelka.

Costadune Frappato Shiraz 2012 – 29,50 zł (MIELŻYŃSKI) – chyba największe  zaskoczenie, pachniało zdecydowanie na droższe wino. Mieliśmy w nosie nieco kiszonki, do tego sporo ciemnych owoców, a w smaku ładną owocowość, w tej cenie zdecydowanie warte zakupu!

Tedeschi Luccine Valpolicella Classico 2013 – 46 zł (MIELŻYŃSKI) – ta bardzo soczysta, owocowa Valpolicella, o świeżym wiśniowym aromacie, „niestety” wydała się nam tańsza niż  w rzeczywistości.

Piandaccoli In Primis Rosso di Toscana 2010 – 110 zł (KROPLE WINA) – to znów zaskoczenie w zupełnie drugą stronę. Wino jest krótkie, mało złożone I oceniliśmy je poniżej rzeczywistej ceny.

Livia Feteasca Neagra Cotesti 2013 – 34 zł (KRAKÓ SLOW WINES) – w smaku o dziwnej słodyczy, z wyraźną beczką i niską kwasowością, wydało się nam droższe, dlatego w tej cenie polecamy.

Alexandre Relvas Ciconia Alentejo 2012 – 30 zł (ATLANTIKA) – trochę mało zrównoważone, o słodyczy przypominającej cukier trzcinowy, ale jednak smakowało znowu jak wino znacznie droższe.

Chateau Guiraud Sauternes 2004 – 149,99 zł (LIDL) – tutaj mam do siebie największe pretensje bo przyznaję, że źle oceniłem wino (Marta dobrze trafiła), które miałem okazję pić już parę razy!DSC_1017

„Wiem, że nic nie wiem” mawiał Sokrates i w pierwszej chwili właśnie tak czuliśmy się po degustacji. Jednak po rozmowie z pozostałymi uczestnikami utwierdziliśmy się w przekonaniu, że o smaku wina decyduje mnóstwo okoliczności w tym: otoczenie, temperatura wina, nastrój, a przede wszystkim towarzystwo. To największa zaleta tego trunku, która kształtuje jego tajemniczość i piękno.

Pełną relację spisaną przez samego organizatora polecamy Wam tutaj. Na koniec ukłon w stronę Michała, któremu należą się podziękowania za klimat i chęci.