Trzy Brunello na Walentynki


Walentynki to wytwór współczesnej popkultury, stąd nasze stanowisko wobec tego „święta” jest raczej sceptyczne. Zazwyczaj nie przyłączamy się do tłumów szturmujących 14 lutego kina czy romantyczne restauracje. Pewnie i w tym roku spędzilibyśmy sobotę w domu, gdyby nie ciekawa koncepcja restauracji DaWino, do której udaliśmy się za namową znajomych PoWINOwatych aby przetestować trzy butelki Brunello.
Jako pierwsze w kieliszkach znalazło się Terre Nere Brunello di Montalcino 2008 (129 zł). Winnica powstała w 1997 roku, posiada obecnie 15 hektarów, z których 10 obsadzonych jest szczepem Sangiovese, który stanowi jedyny dozwolony (wciąż jednak chyba zasadne jest pytanie, czy jedyny stosowany) szczep używany do produkcji Brunello. Zgodnie z wymogami apelacji wino powinno dojrzewać w beczkach co najmniej 2 lata, lecz producent zwiększa ten czas dwukrotnie. Niestety naszym zdaniem wino nie udźwignęło takiej dawki beczki. W nosie waniliowe nuty przysłoniły owocowość, wyczuwalne pozostały jedynie aromaty drzewne i liściaste. W ustach mamy znów mało koncentracji, a za to bardzo wychodzący alkohol. Całość jest niestety niezbalansowana i dla nas średnia.

Kolejne wino to znane nam Bellaria Brunello di Montalcino 2008 (109 zł). Mieliśmy okazję pić rocznik 2007, tym razem degustowaliśmy o rok młodszą butelkę. Nowy rocznik wydał nam się odrobinę gorszy (ale być może potrzebuje więcej czasu). Czujemy nuty konfiturowe, czekoladę, tytoń. Do tego aromaty wędzone i skóra. W ustach wyczuwalne taniny i sporo owocowości. Dobre.
Na samym końcu pojawiła się jeszcze jedna butelka od producenta Bellaria, Assunto Brunello di Montalcino 2008 (119 zł). To wyższa linia tej winnicy, różniąca się od poprzednika wydajnością obniżoną prawie o połowę (z 50-60 hl/ha do 30-35 hl/ha). Wino dojrzewa przez 30 miesięcy w małych beczkach ze slawońskiego dębu o pojemności 7,5 hl. Tutaj na szczęście beczka nie zdominowała butelki, a nadała bogatym wiśniowym nutom nieco aromatów babcinej konfitury. Do tego w nosie mamy również trochę skóry i nut drewnianych. W ustach obniżona wydajność ujawnia się w większej koncentracji. Taniny są bardziej wygładzone, całość zasługuje na dobry+, a butelka powinna się jeszcze poprawić w najbliższych latach.

Degustacja pokazała, że trzy butelki Brunello z podobnego przedziału cenowego potrafią się znacznie różnić, i butelka najdroższa nie musi być najlepsza. Gwoli sprawiedliwości musimy jednak przyznać, że pierwsza z butelek znalazła mimo wszystko wielu gorliwych zwolenników, co po raz kolejny pokazuje, że to samo wino może być odbierane w zupełnie różny sposób.